Don't Miss
Home » Sport » Brzesko. Porażka w ostatnich sekundach / zdjęcia

Brzesko. Porażka w ostatnich sekundach / zdjęcia

BHT_6804W meczu 1/16 finału Pucharu Polski piłkarze Can-Pack Okocimskiego KS Brzesko ulegli ekstraklasowej Cracovii 1:2. Zwycięski gol dla „Pasów” padł w czwartej minucie doliczonego czasu gry. Jedynego gola dla „Piwoszy” zdobył w 30 minucie Arkadiusz Garzeł.

Can-Pack Okocimski KS Brzesko – Cracovia 1:2 (1:1)
Bramki: Arkadiusz Garzeł 30 – Bartłomiej Dudzic 9, Deniss Rakels 90.

Sędziował: Dawid Bukowczan (Żywiec).
Żółte kartki: Arkadiusz Garzeł, Arkadiusz Lewiński, Paweł Pyciak – Bartłomiej Dudzic, Łukasz Budziński.
Czerwona kartka: Arkadiusz Garzeł 76 (druga żółta).
Widzów: 900.

Can-Pack Okocimski: Marek Pączek – Mateusz Wawryka, Radosław Jacek, Arkadiusz Garzeł, Aleksander Ślęczka – Paweł Pyciak (75 Patryk Bryła), Arkadiusz Lewiński (77 Taras Jaworskyj), Arkadiusz Ryś, Wojciech Wojcieszyński (68 Jurij Hłuszko), Kamil Białkowski – Wojciech Dziadzio.

Cracovia: Krystian Stępniowski – Adam Marciniak, Krzysztof Nikiel, Paweł Jaroszyński, Deleu – Łukasz Zejdler (80 Boubacar Dialiba), Bartłomiej Dudzic, Sławomir Szeliga (73 Bartosz Kapustka), Damian Dąbrowski – Łukasz Budziński (89 Deniss Rakels), Dawid Nowak.

„Piwosze” bardzo pechowo rozpoczęli zawody. W 9. minucie Deleu dośrodkował piłkę w pole karne, tam dopadł do niej Dawid Nowak i mimo asysty ze strony brzeskiej defensywy zdołał odegrać ją jeszcze do nadbiegającego Bartłomieja Dudzica, a ten strzałem z kilku metrów wyprowadził swój zespół na prowadzenie. Po stracie gola brzeszczanie stopniowo zaczęli uzyskiwać przewagę w środku pola czego efektem było kilka sytuacji podbramkowych. O ile próba Wojciecha Wojcieszyńskiego z 18 minuty nie zagroziła bramce Krystiana Stępniowskiego, to kolejna akcja tego zawodnika przyniosła już zamierzony skutek. W 30 minucie Wojcieszyński egzekwując rzut wolny na prawej stronie boiska wypatrzył przed polem karnym osamotnionego Arkadiusza Garzeła, a ten silnym uderzeniem z około szesnastu metrów doprowadził do wyrównania. Ten gol bez wątpienia dodał otuchy podopiecznym Dariusza Sieklińskiego, którzy do przerwy jeszcze dwukrotnie postraszyli krakowian, ale ani strzał głową Wojciecha Dziadzio, ani uderzenie z dystansu Garzeła nie znalazły celu.

W przerwie w szatni Cracovii musiało paść wiele męskich słów, gdyż gracze Roberta Podolińskiego od pierwszych minut drugiej odsłony meczu zepchnęli gospodarzy do defensywy. W 47 minucie Łukasz Budziński mocnym strzałem zza pola karnego zmusił do piąstkowania Marka Pączka. Niewiele brakowało by golkiper „Piwoszy” sprezentował krakowianom gola, gdy w 65 minucie interweniując przed bramką zagrał wprost pod nogi Nowaka, ale lob napastnika „Pasów” nie trafił do pustej bramki. Gospodarze w drugiej połowie z rzadka przedostawali się w rejon pola karnego krakowian. Jedna z takich szarż mogła zakończyć się dla nich zdobyciem gola, gdy po składnej akcji całego zespołu wprowadzony dopiero co na plac gry Ukrainiec Jurij Hłuszko huknął z 10 metrów mocno w długi róg, ale ku rozpaczy miejscowej widowni piłka odbiła się od wewnętrznej części słupka i opuściła plac gry. Chwilę później graczy Okocimskiego spotkało kolejne nieszczęście w postaci czerwonej kartki dla Garzeła (w konsekwencji dwóch żółtych). Sytuacja ta sprawiła, że grający w liczebnym osłabieniu brzeszczanie skazani byli na obronę wyniku. W końcówce, gdy gra toczyła się w dużej mierze pod bramką miejscowych, Okocimski przeprowadził jedną z ostatnich kontr, która mogła przynieść im upragnione trafienie, ale znajdujący się w idealnej sytuacji przed polem karnym Dziadzio uderzył tuż nad poprzeczką. Kiedy kibice zgromadzeni na stadionie w Brzesku pogodzili się z tym, że czekaja ich dodatkowe emocje w postaci dogrywki, w czwartej minucie doliczonego czasu gry fatalny błąd popełnił Pączek. Golkiper Okocimskiego otrzymał piłkę od jednego z obrońcy i ku zdziwieniu wszystkich podał ją wprost pod nogi Dudzica, a ten dograł do Rakelsa, który strzałem z najbliższej odległości zapewnił Cracovii awans do dalszej fazy rozgrywek.

Drużyna Can-Pack Okocimskiego może mówić o sporym niedosycie, gdyż momentami to ona była stroną przeważającą i przy odrobinie szczęścia mogła cieszyć się z wywalczenia awansu do 1/8 finału Pucharu Polski. A tam na „Piwoszy” czekała już trzecioligowa Ostrovia 1909 Ostrów Wielkopolski, która niespodziewanie wyeliminowała chorzowski Ruch. Szansa na wywalczenie największego sukcesu w historii klubu była więc niebywała. Może uda się za rok?

okocimski.com

Foto. Bogusław Hajduk

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *

*

For security, use of Google's reCAPTCHA service is required which is subject to the Google Privacy Policy and Terms of Use.

If you agree to these terms, please click here.

Zwiększ czcionkę
Zmień kontrast