Nie przegap
Strona główna » Felietony » Ekstremalna Droga Krzyżowa

Ekstremalna Droga Krzyżowa

Ekstremalna Droga KrzyowaEkstremalna Droga Krzyżowa to autorski pomysł księdza Jacka Stryczka – założyciela Stowarzyszenia „Wiosna” organizatora słynnego projektu „Szlachetna Paczka”, który pomaga setkom tysięcy ludzi. Pomaga połączyć tych którzy mają się czym podzielić, z tymi którzy mają naprawdę niewiele i potrzebują pomocy.

Ekstremalna Droga Krzyżowa to propozycja zupełnie odmienna. To droga duchowego odrodzenia, skierowana do siebie. Skierowana dla ludzi którzy czują jakiś wewnętrzny niepokój, albo wprost przeciwnie – jakąś wewnętrzną pustkę, wypalenie poczucie braku sensu w życiu. Wtedy trzeba „wyjść na pustynię” aby pobyć samemu ze swoim Stwórcą, aby zapytać „kim chcesz abym był, co powinienem robić, żeby Ci się moje życie podobało?”

Ksiądz Jacek Stryczek to taki naturalny Boży „ekstremista”. Podejmuje różnego rodzaju dzieła i doprowadza je do takiego rozmiaru, że można by nimi obdzielić dziesiątki organizatorów. Są tacy którzy dostają ordery i honory za jedną setną tego co robi ks. Jacek Stryczek. Wielu świetnych organizatorów i tzw. tytanów pracy, miało swoją drugą stronę życia, o której nie wszyscy może wiedzieli i wiedzą – bardzo bogate życie duchowe, okresy kiedy „znikali” dla świata, żeby pobyć jakiś czas w samotności. To dlatego latami nie „wypalali się zawodowo” co jest dzisiaj tak częstym zjawiskiem. Idea Ekstremalnej Drogi Krzyżowej z roku na rok rozwija się coraz bardziej dynamicznie. Obecnie jest już w 3 państwach, w 108 miejscowościach i obejmuje 207 tras i nieustannie przybywają nowe. To nowa, bardzo ciekawa i niezwykle skuteczna droga duchowości.

Zaproponowana przez ks. Jacka Stryczka Ekstremalna Droga Krzyżowa odbywa się w nocy, w pełnym milczeniu. Jest przedsięwzięciem zorganizowanym, więc nie idzie się całkiem samemu. Gdzieś w pobliżu są inni towarzysze tej niezwykłej podróży. Kilkanaście minut z tyłu lub z przodu, gdzieś tam są i również idą. To tworzy poczucie pewnej wspólnoty, chociaż to nie jest wycieczka krajoznawcza, nie można w czasie drogi, dla „zabicia czasu” wymienić się wszystkimi plotkami w okolicy. Nie podziwia się widoków i nie robi sobie selfie na każdym zakręcie

Nie jest to również „dopust boży”, tak jak np. w sytuacji kiedy w środku nocy w ciemnym lesie z daleka od najbliższej wsi zabraknie paliwa samochodzie i nieprzezorny kierowca cały wkurzony zasuwa piechotą do odległej o kilka kilometrów stacji benzynowej. Ta droga jest świadomym wyborem, ma swój cel i sens. Dlatego myśli też są inaczej skierowane.

Jest zasadą, że całą trasę pokonuje się w pełnym milczeniu. To zaskakujące doświadczenie – dla wielu pierwsze w życiu. Kiedy samemu się nic nie mówi, kiedy nikt do nas nic nie mówi, kiedy nie mamy na uszach nieodłącznych słuchawek, kiedy nie wysyłamy nieustannie sms-ów, nie surfujemy po Internecie i nie klikamy co pięć sekund „lubię to”- wtedy możemy przeżyć naprawdę coś ciekawego, w pewnym sensie „ekstremalnego”. Być samym przez chwilę, to może być wiele: świat mówi dookoła i wszystko, co kocham, wraca na swe miejsce. Być samym przez chwilę, może cie zaskoczyć bo wszystko dookoła milknie, a co kocham – staje się widoczne. Pozwól mówić chwili, pozwól jej też milczeć, i niech będzie wdzięczność co wzbiera jak sokiem pęczniejące drzewon by chwila była potrzebna i niech będzie wdzięczność życia, które wzbiera, aby chwila była pełna Boga (Anne d’Arcy)

Droga jest dość długa, bo 44 kilometry, a więc dłuższa niż trasa biegu maratońskiego. Na jej przebycie ma się całą noc. Przychodzą momenty kryzysu i zmęczenia, czasem myśl: no i po co mi to było? Ludzie teraz śpią sobie w łóżku, a ja się tu wlokę po nocy, bo mi się zachciało ekstremizmów.

Już 18 marca w piątkowy wieczór ze szczepanowskiego wzgórza, z Bazyliki Sanktuarium Św. Stanisława wyruszy na liczącą 44 kilometry trasę grupa ludzi. Swoją drogę zakończą w Sanktuarium Bł. Karoliny Kózka w Zabawie.

Nie ma się co tak bardzo przejmować określeniem „ekstremalna”. Owszem, może nie jest to spacerek, i troszkę się człowiek przytyra, ale nie ma się co bać, da się to przejść. Dobre buty, wygodne ubranie, mały plecak, a w nim coś do zjedzenia i wypicia, a na dnie wrzucony wyłączony smartfon. Wyłączamy się ze świata na kilkanaście godzin i znikamy w ciemności, aby o świcie przybyć do sanktuarium w Zabawie.

To co stanie się w czasie tych kilkunastu godzin drogi, kiedy świat będzie pogrążony we śnie, to dar który pozostanie na długo – być może na całe życie. Może nie odczujesz tego natychmiast. Może dopiero za jakiś czas, bo posiane ziarno wymaga czasu aby zakiełkować, wzrastać i wydać owoce, ale raczej już nigdy nie będziesz taki sam, i nie bój się – nic nie stracisz, nie będziesz przez to gorszy. Wprost przeciwnie, być może właśnie ta noc stanie się początkiem nowego rozdziału w Twoim życiu – rozdziału pełnego wartościowych dni, przeżytych z poczuciem, że życie ma sens. To jest droga krzyżowa, a więc coś więcej niż jakaś trasa survivalowa do zaliczenia żeby sobie samemu i kolegom pokazać jakim się jest twardzielem. To taka trasa i taki czas, kiedy ciało, umysł i duch w samotności i milczeniu, walcząc ze zmęczeniem i zniechęceniem, doświadczają, jak wiele od Boga (losu?) dostały, i jak bardzo mają za co być wdzięczne. Wtedy się okazuje, że życie „ekstremalne” nie jest tylko dla innych, że my też możemy być w jakimś sensie „ekstremistami”, że możemy sporo w życiu zrobić, bo nikt nie przychodzi na ten świat bez sensu i każdy jest potrzebny. Musimy tylko odkryć sens swojego powołania.

Na co dzień masz swoje obowiązki, zadania od których nikt Cię nie zwolni. Właśnie przymierzasz się do matury i myślisz co robić w dalszym życiu, a może już przeżyłeś trochę lat, nie masz już tego entuzjazmu i zastanawiasz się czy życie ma sens. Jesteś studentem, może urzędnikiem, trenerem piłkarskim, może zwyczajnym robotnikiem, sprzedawcą? Powoli wchodzisz coraz głębiej w koleiny życia i zaczynasz odczuwać pewien niepokój – czy tak ma już być zawsze, tak ma wyglądać moje życie? Może właśnie takie ma być. Może bycie tym kim jesteś wcale nie jest takie złe, może tylko trzeba poszukać sensu, trochę ”ekstremizmu” bo przecież nikt nie żyje dla siebie.

Ekstremalna Doga Krzyżowa, to okazja żeby podjąć wysiłek poszukania sensu w życiu. Można tę noc – jak wiele innych – przespać, a można pójść żeby zawalczyć o siebie, bo przecież kto tylko śpi, ten się wiele w życiu nie dochrapie.

Jan Waresiak

1 komentarz

  1. Państwo Polan !…Powstań z kolan !

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie będzie opublikowany.Pola wymagane *

*

Zwiększ czcionkę
Zmień kontrast