Nie przegap
Strona główna » Wiadomości » O co chodzi z Sądeczanką?

O co chodzi z Sądeczanką?

Sporo emocji budzi w ostatnich miesiącach kwestia budowy tzw. „Sądeczanki” – drogi przyśpieszonego ruchu mającej łączyć Nowy Sącz z autostradą. W lokalnej prasie i portalach internetowych mogliśmy zaobserwować prawdziwy wysyp artykułów na ten temat. Wydaje się jednak, że część z nich traktuje ten temat bardzo pobieżnie, nie tłumacząc postulatów poszczególnych zainteresowanych i w efekcie coraz mocniej antagonizując społeczeństwo.

Droga potrzebna

Wszyscy, lub niemal wszyscy mieszkańcy Małopolski, mieszkający na obszarze pomiędzy Nowym Sączem, a Krakowem zgadzają się z opinią, że obecna droga DK 75 łącząca Nowy Sącz z autostradą A4, nie spełnia dobrze swojej roli. Jest kręta, wąska (biorąc pod uwagę natężenie ruchu), a w Brzesku przechodzi niemal pod samymi oknami bloków. Powoduje to łączenie ruchu krajowego (i międzynarodowego, bo przecież DK 75 pełni rolę alternatywnego szlaku na Słowację), z ruchem miejskim, co powoduje gigantyczne nieraz korki (światła na ul. Mickiewicza). Te i wiele innych faktów, wskazują, że konieczne są działania usprawniające ruch na istniejącej drodze, lub stworzenie alternatywy.

Problem w tym, jak ta alternatywa ma wyglądać. Na nowej drodze, co zrozumiałe, najbardziej zależy mieszkańcom Nowego Sącza i okolic. Wiele mieszkających tam osób dojeżdża do Krakowa (lub przez Kraków) na studia lub do pracy. Często bywa, że przejechanie odcinka Brzesko – Nowy Sącz zajmuje dwa razy więcej czasu, niż Brzesko – Kraków, mimo że odległości są porównywalne.

Sądeczanie z budową nowej drogi wiążą wielkie nadzieje, czemu dają wyraz na forach internetowych, krytykując tych, którzy mają inne zdanie niż oni. Przeglądając forum portalu sadeczanin.info , obok fali hejtu na „burmistrzynę z jakiegoś piździechowa” (pisownia oryginalna) zauważyłem komentarz, z którym można się nie zgadzać, ale ciężko odmówić mu pewnej logiki: „Droga powinna być prowadzona w miarę możliwości po linii prostej, a tereny należy wywłaszczać, bo i tak zawsze ktoś będzie niezadowolony.” Tyle że…

Gdy droga wąska i kręta…

Wystarczy rzut oka na mapę, by odnieść wrażenie,  że z proponowanymi przez GDDKiA wariantami przebiegu Sądeczanki coś jest nie tak. Mianowicie droga, która w zamyśle ma być  trasą przyśpieszonego ruchu, to zakręt na zakręcie. Żeby było śmieszniej, owe zakręty poprowadzone są tak, że w wielu miejscach droga skręca od osiedla do osiedla, jakby komuś zależało na „zahaczeniu” jak największej liczby domów. Nic dziwnego, że pojawiają się rozmaite teorie o ukrytych motywach projektantów. Znane są wypowiedzi burmistrza Czchowa, Marka Chudoby, który twierdzi, że droga specjalnie projektowana jest tak, żeby wywołać protesty społeczne i zrzucić na nie winę za niewykonanie inwestycji, na którą w budżecie nie ma pieniędzy:

Sądeckim przedsiębiorcom i mieszkańcom zależy przede wszystkim na szybkim i  wygodnym połączeniu z Krakowem. To ja się pytam: Czemu przez Brzesko? Przecież najkrótsza droga z Nowego Sącza do Krakowa wiodłaby przez powiaty limanowski i bocheński, całkowicie omijając nasze tereny. Zamiast tego proponuje się trasę droższą i do tego konfliktogenną. Dlatego jeszcze raz z całą odpowiedzialnością stwierdzę: Wszystkie ruchy firmy projektowej w tej sprawie, to ruchy pozorne obliczone na to, żeby Sądeczanka nie powstała. Niech pan spojrzy –  rozkłada mapę – na projekt tej trasy, od Brzeska , po sam Nowy Sącz. Tu droga idzie prosto i skręca w osiedla, tu znów skręca w osiedla, tu nie mieli osiedli, więc poszli prosto – pokazuje kolejne punkty na mapie – W większości miejsc starczy wyprostować zakręty, żeby ominąć tereny zamieszkałe, a jednocześnie skraca się drogę.

Nie tylko burmistrz zwraca na to uwagę. Komitet Ochrony Miejscowości Tymowa zaproponował takie właśnie „wyprostowanie” trasy „brązowej”, dzięki czemu ominęła by ona Tymowskie domy, idąc polami i wychodząc w tym samym miejscu gdzie w obecnym  projekcie. Problemem jest to, że po przesunięciu na zachód trasa jest prostsza, ale przechodzi przez teren gminy Lipnica Murowana, czyli pojawia się kolejny, niekoniecznie życzliwie nastawiony do inwestycji zawodnik. Tymowianie mają tu jednak silny argument: Dlaczego lipnickie pola mają być ważniejsze od tymowskich domów? Lipnica z kolei sięgnie prawdopodobnie do faktu, że obszar jest chroniony jako część Wiśnicko – Lipnickiego Parku Krajobrazowego. Tyle, że w Tymowej projekt zakłada przebieg drogi przez… rezerwat przyrody, który jest wyższą formą ochrony.

W imię czego?

Czytając prasę lokalną z Nowego Sącza (i komentarze! koniecznie komentarze…) można odnieść wrażenie, że nowa droga jest dobrodziejstwem dla wszystkich, a tylko „galicyjskie chłopki – roztropki” nie są w stanie docenić jaką łaskę się im robi. Tak naprawdę jednak droga jest potrzebna przede wszystkim sądeczanom. Migracje z Brzeska, Gnojnika, czy nawet Tymowej, do Nowego Sącza nie są jakieś niesamowicie popularne, a w drugą stronę, do Krakowa, trzeba ewentualnie pokonać kilka (do kilkunastu) kilometrów i już jesteśmy na autostradzie. W gruncie rzeczy, żąda się od mieszkańców, aby poświęcili swoje domy w imię wygody sądeczan. Czy można się dziwić, że wywołuje to sprzeciw?

Gminy, przez która ma przebiegać droga w żaden  sposób na tym nie zyskują. Staną się jedynie szlakiem tranzytowym. Kto na tym zarobi? Stacje benzynowe? Przecież zarabiają już teraz, bo samochody jeżdżące po „starej” drodze też trzeba tankować! Gminy, które jak Czchów, czy Iwkowa czerpią dochody z turystyki, na drodze i towarzyszącym jej zjawiskom jak: ekrany akustyczne, zmiany w krajobrazie mogą więcej stracić niż zyskać. Gminy działają we własnym interesie i trudno im się dziwić. Tak samo we własnym interesie działają przedsiębiorcy i samorządowcy z Nowego Sącza. To zrozumiałe. Dlatego warto ze zrozumieniem usiąść do rozmów i szukać satysfakcjonującego wszystkich rozwiązania, zamiast wymyślać sobie od blokujących postęp wieśniaków.

Zwolennicy budowy często powołują się na niebotyczne odszkodowania, jakie rzekomo mają otrzymać wysiedlani. Pomijając fakt, czy ktokolwiek chce za największe nawet pieniądze burzyć dom, gdzie mieszkał kilkadziesiąt lat, czy taki, które ostatnie dziesięć lat budował, wydaje się, że rzeczywistość nie jest tak różowa, jak niektórzy twierdzą. GDDKiA może i zapłaci dobrze, ale wątpię, żeby miała ochotę wykupywać większe tereny niż wymagają przepisy. Nietrudno wyobrazić sobie sytuację, gdzie wysiedlonym zostaną jakieś fragmenty działek, których z jakichś względów nie da się przeznaczyć pod budowę nowego domu. Uprawiać też się tego nie opłaca, bo nowe lokum udało się kupić 10 km dalej, więc rolnik nie będzie przeganiał tam bydła, czy jeździł traktorem. Sprzedać, nie sprzeda, bo i po co komu taka niefunkcjonalna działka. Co zostaje takiemu rolnikowi? Zapłacić podatek od gruntu.

Kto ma rację?

Paradoksalnie wydaje się, że rację mają wszystkie strony sporu. Tak droga jest potrzebna, tak nie jest sprawiedliwe zadowalać mieszkańców jednej miejscowości, kosztem innej miejscowości. Czy rację ma burmistrz Chudoba, twierdząc, że drogą nie powstanie? Nie byłbym taki pewien. Chaotyczne (to najłagodniejsze określenie) działania GDDKiA to jedno, a lobbing sądeckich przedsiębiorców i polityków, to drugie. Rzeczywiście, nie wydaje się, aby w budżecie były pieniądze na wykonanie całej inwestycji. W praktyce jednak jeżeli zostanie ona rozpoczęta, to fakt, czy ukończą ją za dziesięć, dwadzieścia, czy pięćdziesiąt lat, będzie stanowić co najwyżej odroczenie wyroku, dla tych którzy mają być wysiedleni. Bo, nie łudźmy się, tacy na pewno będą. Być może jednak, przy odrobinie dobrej woli, wykazanej przez strony sporu uda się skalę ludzkich dramatów ograniczyć do minimum.

***

Plan orientacyjny korytarzy KS (skala 1:25 000) – opinie i uzgodnienia – (30/10/2017)

Lokalizacja inwestycji

Plany Sytuacyjne poszczególnych gmin:

Grzegorz Heród

 

2 komentarze

  1. Roman Knapik

    Ciekawy artykuł gdzie chyba po raz pierwszy ktoś stara się poruszyć racje wszystkich zainteresowanych. W uzupełnieniu należy dodać że po ostatnich spotkaniach i protestach należy mieć świadomość że jeśli będzie nowa powstanie to z takimi poprawkami że nie będzie kosztować prognozowane 1,5 mld ale co najmniej 4,0-5,0 i do tego trasa będzie z 10 km dłuższa niż obecnie a ograniczenia zabronią jazdę z prędkością wyższą niż 80 km/h (ukształtowanie terenu, obiecywane na spotkaniach prawoskręty do gospodarstw). Więc może w końcu jak wspomina autor, należy przestać ukrywać że tak naprawdę rozchodzi się o wygodne drogowe połączenie z Nowego Sącza do Krakowa przez co logiczne wydaje się szukanie nowej opcji niekoniecznie związanej z budową nowej dwupasmowej równolegle z istniejącą DK75. Na spotkaniach poruszane było to że problem obecnej drogi wynika z kilku newralgicznych odcinków jak wyjazd z Brzeska, Jurków, Just, czy ostatnie 5 km przed obwodnicą północną w Nowym Sączu, więc może należałoby określić realny budżet na poprawę tych miejsc (vide ostanie informacje dot. wylotu z Brzeska) a dodatkowo dokonać analizy możliwości poprawy infrastruktury drogowej na linii NS-Limanowa-Gdów-Kraków gdzie po pierwsze Limanowa również sygnalizowała potrzebę posiadania lepszego połączenia a poza tym geograficznie jest to o 20 km połączenie krótsze niż przez Brzesko. Jednocześnie zamiast roszczeniowej postawy w pomysłu puszczania dziennie 5000 ciężarówek przez gminy turystyczne może w końcu NS przypomniałby sobie że jest jeszcze kolej i poważnie zaangażowałby się w kompletnie zapomniane i zaniedbane przez 25 lat połączenia ze swoim miastem.

  2. Teresa Czarnecka

    Bardzo rzeczowy artykuł na tak trudny temat!

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie będzie opublikowany.Pola wymagane *

*

Zwiększ czcionkę
Zmień kontrast