Nie przegap
Strona główna » Felietony » Sprawiedliwość burmistrza

Sprawiedliwość burmistrza

waresiakTegoroczny podział środków na działalność sportową w Brzesku wywołał ogromne kontrowersje. Co prawda, co roku wywołuje jakieś poruszenie, bo zawsze tak jest jak się dzieli kasę, ale ten rok był specyficzny, ponieważ pokazał bez jakiegokolwiek znieczulenia i drastycznie absolutnie niejednakowe traktowanie klubów działających w gminie Brzesko. Już nawet nie chodzi o to, że kluby dostały mniej niż w poprzednich latach, a koszty przecież nie spadają, tylko o zupełnie niezrozumiałe zasady którymi kierowała się komisja, która dokonała projektu podziału zaaprobowanego następnie w całości przez burmistrza Grzegorza Wawrykę. Działaczy sportowych zbulwersowało niesprawiedliwe i niczym nieuzasadnione niejednakowe traktowanie klubów mających takie same osiągnięcia. Najbardziej docenionym przez radnych i burmistrza Wawrykę (jak co roku zresztą) został Okocimski Klub Sportowy prowadzący trzy drużyny piłki nożnej. Otrzymał ponad 1/4 środków przeznaczonych na sport w całej gminie, tj. 116.500 zł. Jeżeli pominie się kluby zajmujące się innymi dyscyplinami sportowymi (aby ułatwić porównanie), to następny w kolejności LKS „Jadowniczanka” otrzymał aż 3,5 razy mniej czyli 33.000 zł, następnie LKS „Strażak” Mokrzyska z kwotą 27.500 zł, LKS „Olimpia” Bucze 27.000 zł, LKS „Poręba” 22.500 zł i na końcu LKS „Iskra” Szczepanów z kwotą 10.000 zł (z dwoma zespołami dostał tylko 8,6% tego co Okocimski).

Z wymienionych klubów, OKS, Jadowniczanka oraz Olimpia posiadają dokładnie tyle samo zespołów, czyli po trzy drużyny piłkarskie: jedną seniorską oraz dwie młodzieżowe. Wszystkie trzy kluby grają dokładnie w tej samej lidze, czyli grupie Okręgowej Tarnowskiej i na boisku spotykają się ze sobą. Olimpia Bucze debiutuje w grupie, ale jako beniaminek bardzo dobrze sobie radzi i przed OKS-em bynajmniej na kolana nie pada, chociaż według radnych i burmistrza zasługuje najwyżej na 20% tego co OKS. Liderem w grupie tarnowskiej jest LKS „Jadowniczanka” która właśnie potwierdziła niedawno swoją formę i sprawiła OKS-owi solidne omłoty aż 5:2. Radni uznali jednak, że Jadowniczanka zasługuje najwyższej na 28% tego co Okocimski.

LKS „Strażak” Mokrzyska prowadzący również trzy zespoły i grający w A klasie, a więc niższej niż „Olimpia” Bucze dostał jednak o pięćset złotych więcej. Jak twierdzą zainteresowani, było to zrobione chyba tylko po to, żeby wprowadzić jakieś kwasy i nieporozumienia pomiędzy działaczami, bo żadnego innego sensownego uzasadnienia nie ma. Jeżeli tak istotnie było, to autorzy tej wielce wysublimowanej intrygi raczej się pomylili w ocenie prezesów. Pięćset złotych w jedną czy drugą stronę nie ma znaczenia w sytuacji kiedy tyle emocji budzi rażąco niesprawiedliwy i nieuczciwy podział środków co do samej zasady.
Niektórzy radni próbują tłumaczyć, że przyznanie tak rażąco wysokiej (w stosunku do osiągnięć sportowych) dotacji dla OKS zostało spowodowane faktem, że Can Pack S.A. obiecał dołożyć OKS-owi tyle samo środków ile da gmina. W dramatycznej sytuacji finansowej OKS-u, nie można było nie brać tego pod uwagę. Taki argument jednak nikogo nie przekonuje. Kiedy kilkanaście lat temu Jadowniczanka wpadła w kłopoty finansowe, to nikt się nie przejmował, nie pędził z pomocą, nie dawał nagle cztery razy więcej pieniędzy niż pozostałym klubom. To są środki na działalność sportową, a nie na spłacanie długów spowodowanych fanaberiami dwóch pań, które – kolokwialnie mówiąc – narobiły dziadostwa, a potem wielce urażone rzuciły zabawkami i poszły sobie z piaskownicy. Po części działacze OKS-u sami są sobie winni, bo doprowadzili do wyboru takich urwanych z choinki ludzi do Zarządu, a następnie dali paniom szaleć niczym na shoppingu w galerii handlowej i bez żadnej reakcji przyglądali się przez długi czas co się dzieje. Prezes dał się odstawić przez panią v-ce prezes do kąta jak jakiś uczniak. Ciekawe czy pani v-ce prezes zagroziła prezesowi że mu pasem manto sprawi jak będzie jej przeszkadzał, czy też zaszły jakieś inne niezwykłe przyczyny tak kuriozalnego pomieszania kompetencji. Ale to już temat na pracę magisterską z psychologii. Tak czy inaczej,  gmina długów Okocimskiemu nie narobiła, wprost przeciwnie – przez kilka lat włożyła ogromne pieniądze na modernizację obiektów sportowych, zamontowanie monitoringu itp. To były setki tysięcy złotych zupełnie poza normalnym podziałem. O wysokości dotacji na działalność sportową już nawet nie warto wspominać.

To bardzo szlachetnie ze strony Can Pack S.A. że chce (jak to powszechnie w środowisku się mówi) reanimować trupa, ale to nie oznacza, że gmina ma nieuczciwie traktować pozostałe kluby. W tych klubach też trenuje młodzież której rodzice są mieszkańcami i płatnikami podatków w gminie Brzesko. Nikt nie zazdrości nowemu Zarządowi Okocimskiego tego co pozostawiły mu w spadku dwie panie działaczki, i nie odmawia mu prawa do zabiegania gdzie się da o pieniądze. Wszystko ma jednak swoje granice. Pozostałe kluby nie są gorsze od  Okocimskiego, a nawet są po prostu lepsze, choć nie tak rozreklamowane. Mit, że jest Okocimski, a potem długo nic, i dopiero jakiś tam plankton udający kluby sportowe, już bardzo dawno zmarł i powinien być złożony do grobu. W sposób symboliczny pokazała to Jadowniczanka w ostatnim meczu z Okocimskim (nawiasem mówiąc „cały świat” kibicował w tym meczu Jadowniczance).
Inni radni tłumaczą, że Okocimski zawiaduje bazą sportową której utrzymanie pochłania znaczne środki. Ten argument również nie znajduje zrozumienia, ponieważ środki powinny być przeznaczone na bezpośrednią działalność sportową, zgodnie z regulaminem konkursu grantowego, a nie na utrzymanie bazy sportowej. Pozostałe kluby nie mogą ani złotówki z otrzymanej dotacji przeznaczać na koszty utrzymania boisk na których grają, pomimo tego, że przecież te obiekty również należą do gminy, i jako takie, powinny być przez gminę utrzymywane.

Kluby zatrudniają po jednym trenerze na trzy zespoły, podczas gdy OKS ma ich aż pięciu, a podobno docelowo ma być sześciu! Co usprawiedliwia zatrudnianie aż sześciu trenerów, kiedy się gra w takiej samej lidze jak pozostałe Kluby, i na dokładkę ma się kosmiczne długi, których inne Kluby nie mają? Jakie jest konkretnie merytoryczne uzasadnienie takiej rozrzutności? Czy ktoś z radnych się o to zapytał? Te przeliczenia na zawodnika, na drużynę, na koszty jednego meczu można by mnożyć, i w każdym przypadku dysproporcja jest po prostu rażąco niesprawiedliwa.

Okocimski korzysta z wypracowanej przez poprzednie lata pozycji „lepszego” w związku z tym specjalnie traktowanego klubu. Jego działacze (przy całym szacunku dla ich wysiłków), nie mają bladego pojęcia, co to znaczy funkcjonować w warunkach kiedy żaden sponsor nie daje dziesiątków tysięcy, kiedy prezes osobiście musi kosić trawę na boisku, i jeszcze najczęściej za własne pieniądze kupić paliwo do tej kosiarki. Kiedy proszek do prania strojów też jest kupowany za własne pieniądze, kiedy na mecz trzeba dowieźć zawodników własnym samochodem, bo pod koniec sezonu brakuje już środków na pokrycie transportu.
Gdyby którykolwiek z pozostałych klubów miał szczęście mieć tak hojnego Mecenasa jakim jest Can Pack S.A. to odwdzięczyłby się wspaniałymi wynikami sportowymi (kochany Can Packu zwróć swój miłosierny wzrok jeszcze na jakiś inny klub, naprawdę warto!). Może nie koniecznie byłoby to w piłce nożnej, bo na to trzeba gigantycznych pieniędzy, ale w innej dyscyplinie sportowej. Możliwe byłoby nawiązanie równorzędnej rywalizacji na arenie ogólnopolskiej. Szkoda, że bajońskie sumy nie idą na sport, tylko są wrzucane do studni bez dna. Przecież tego nie da się utrzymać w tajemnicy. Ludzie to widzą, i trochę się zniechęcają.
To demoralizujące również dla młodzieży. Widzą  że wysiłek nic nie znaczy, że pieniądze nie są dzielone w uznaniu wyników, tylko w zależności od tego czy ma się odpowiednie dojścia. Sponsor może dawać komu chce i na co chce, bo to jego pieniądze i jego prawo. Nikt tego nie kwestionuje, chociaż troszkę żal. Ale gmina nie jest prywatnym sponsorem. Dzieli środki publiczne i powinna się kierować jasnymi kryteriami, żeby każdy wiedział jakie warunki musi spełnić i na co wtedy może liczyć. Dopiero wówczas można zaplanować rozwój określonej dyscypliny sportowej konkretnym klubie i dopiero wówczas można oczekiwać wyników.

W gminie Borzęcin środki zostały podzielone w sposób bardzo transparentny. Publicznie zostało napisane jaki klub jakie sekcje prowadzi i w związku z tym otrzymuje taką czy inną kwotę. W Brzesku komisja nie przedstawiła żadnego uzasadnienia dla swojej decyzji. Nikt też nie wie w oparciu o jakie wytyczne podział środków na działalność sportową został dokonany. Czy istnieje jakiś regulamin podziału środków, czy jest to wyłącznie całkowicie uznaniowa decyzja, nie ograniczona żadnymi merytorycznymi kryteriami. Wszystko jest oparte na domysłach: a to podobno Can Pack S.A. obiecał pieniądze, a to podobno na koszty utrzymania bazy sportowej , a to podobno to czy tamto – żadnych konkretów, wszystkiego trzeba się domyślać i opierać na tym, co który radny przyparty do muru, zechce w ramach nieudolnego usprawiedliwienia powiedzieć.

Wydaje się, że radni i burmistrz, mimo wszystko, będą musieli troszkę oprzytomnieć, bo jak na razie zachowują się tak, jakby całkowicie stracili kontakt z rzeczywistością. Ratowanie OKS to jedna sprawa (może trzeba udzielić pomocy prawnej, zrobić jakąś restrukturyzację, częściowe umorzenie długów tam gdzie jest taka możliwość itp.), a uczciwe traktowanie pozostałych Klubów to druga sprawa. Nie można traktować pozostałych klubów jak kiedyś biali kolonizatorzy traktowali Indian, czyli dać im „perkal i szklane koraliki” i  niech się cieszą, że cokolwiek dostali. Oczywiście władze mogą się obrazić i jak się to mówi „strzelić focha”, bo też mają wieloletnie nawyki, że to one ustalają reguły, a kluby mogą jedynie mniej lub bardziej nieśmiało prosić. Ci najbardziej głośni będą uważani za roszczeniowych „oszołomów” i troszkę dyskredytowani w opinii publicznej. Czasy się jednak zmieniają, i działacze sportowi coraz bardziej mają świadomość swoich racji, zwłaszcza kiedy za swoją społeczną pracę, są traktowani tak rażąco niesprawiedliwie. Ludzie nie związani bezpośrednio ze sportem też to widzą. Przecież każdy potrafi liczyć. Jeżeli władza chce być traktowana z szacunkiem, to sama powinna innych z szacunkiem traktować. Przy czym ten szacunek nie powinien się ograniczać jedynie do napisania tekstu w gazecie „my was strasznie szanujemy”, czy też ładnym przemówieniu przy okazji jakiegoś spotkania, tylko przez konkretne działania, bo słowa to liście, a czyny to owoce.


Jan Waresiak

3 komentarze

  1. Gdy nadal będzie gminą rzadził obecny Burmistrz to zapomnijcie o odpowiednim finansowaniu Sportu. Pamiętam szumne obietnice w lokalnej prasie ( nadzorawanej przez Burmistrza ) jakoby z pieniędzy unijnych będzie modernizowany stadion OKS i co się dzieje ? obecnie to można zobaczyć gołym okiem , budynki starego basenu zamknięte bo rury popękały z pomieszczenia zalane są wodą. Tą niegospodarnością powinna zająć się prokuratura.

Zostaw odpowiedź.

Twój adres email nie będzie opublikowany.Pola wymagane *

*

Zwiększ czcionkę
Zmień kontrast