Nie przegap
Strona główna » Felietony » Budżet bez szaleństw

Budżet bez szaleństw

jarosłw sorysTegoroczny budżet jest bezpieczny, ale zakładając podobny jak w poprzednich latach poziom dochodów, w kolejnych latach 2017-2019 gminie nie będzie łatwo udźwignąć ciężaru zadłużenia – mówi Jarosław Sorys, przewodniczący Komisji Gospodarki Finansowej Rady Miejskiej w Brzesku.

Marek Latasiewicz: Panie przewodniczący, czy gminie grozi bankructwo i zarząd komisaryczny?

Jarosław Sorys: – Nie, to zdecydowanie przedwczesna diagnoza.

Czy gminna kasa będzie w stanie udźwignąć spłatę wierzytelności? Jak wygląda bilans dochodów i wydatków?

– Finanse gminy w 2016 roku są niezagrożone. Część wierzytelności w kwocie 1,7 mln zł z całej sumy 3,5 mln przewidzianej w tym roku do spłaty została już uregulowana, więc nie ma obaw, że gmina będzie niewypłacalna. Potwierdza to pozytywna ocena Regionalnej Izby Obrachunkowej zarówno projektu budżetu na 2016 rok, jak i wieloletniej prognozy finansowej.

Jakie jest całkowite zadłużenie Brzeska?

– Na koniec minionego roku dług gminy przekroczył 52 proc. realizowanego budżetu i od kilku lat utrzymuje się na podobnym poziomie. Należy jednak podkreślić, że stosowany od 2014 roku zupełnie inaczej wyliczany indywidualny wskaźnik zadłużenia nie został przekroczony. Najkrócej mówiąc, wedle niego mierzy się relacje kosztów obsługi długu do średniej nadwyżki operacyjnej. Wskaźniki te gmina na obecną chwilę spełnia.

Nie ma więc realnego zagrożenia, że tak się nie stanie?

– W tym, roku budżet na pewno jest bezpieczny, ale zakładając podobny jak w poprzednich latach poziom dochodów, w kolejnych latach 2017-2019 gminie nie będzie łatwo udźwignąć ciężaru zadłużenia. Chyba, że zmienią się też wskaźniki zadłużenia, a mogą je zweryfikować na przykład fundusze unijne, o które gmina aplikuje. W aktualnej sytuacji gmina jest w stanie spłacać do 2 mln zł swoich zobowiązań. Ale jeśli dochody gminy nie wzrosną zostaną podjęte prace związane z restrukturyzacją długu. Takie są realia.

Wskaźnik, którego nie można przekroczyć

Obowiązuje od 2014 roku, a określa go art. 243 znowelizowanej ustawy o finansach publicznych. Mówi on, że stosunek sumy planowanych na dany rok spłat kredytów oraz odsetek kredytów od pożyczek do dochodów budżetowych ogółem nie może przekroczyć indywidualnie liczonego wskaźnika. Dotychczas był to stały stosunek dla każdej JST wynoszący 15 proc. Wskaźnik indywidualny jest zaś uzależniony od stosunku nadwyżek bieżących, powiększonych o dochody majątkowe, do wydatków bieżących samorządu.
Wskaźnik wyliczany jest według wzoru, w którym stosunek spłaty długu i odsetek w danym roku (rozchodów z tytułu spłaty rat kapitałowych oraz wykupu obligacji powiększonych  o wydatki bieżące na obsługę długu) do dochodów ogółem tego roku, nie może przekroczyć średniej arytmetycznej obliczanej odrębnie dla każdego roku z kolejnych trzech lat. Przekroczenie wskaźnika powoduje, że budżet tworzy Regionalna Izba Obrachunkowa.
Zasadniczy problem z indywidualnym wskaźnikiem zadłużenia polega na tym, że oparcie budżetu na nadwyżkach rzadko się sprawdza. Trudno też liczyć na odpowiednio wysokie dochody majątkowe, gdyż mienie samorządów – głównie nieruchomości – nie jest zbywane po zadowalających cenach. Stąd m.in. wniosek radnych Brzeska dotyczący obniżenia cen działek m.in. na Pomianowskim Stoku.  

 

Małym pocieszeniem jest fakt, że Brzeska nie ma w czołówce najbardziej zadłużonych miast i gmin w Polsce. Nie oznacza to jednak, że można spać spokojnie.

– Oczywiście. Obecna sytuacja gminy to konsekwencja zaciąganych zobowiązańw poprzednich latach, jeszcze przed minioną kadencją, kiedy realizowano duże inwestycje infrastrukturalne. Teraz, kiedy trzeba spłacać zaciągnięte kredyty, następne budżety muszą być konstruowane ostrożnie i w sposób wyważony.

Przeprowadzany był jakiś audyt możliwości finansowych gminy?

– Nie. Nic mi na ten temat nie wiadomo.

Czy Rada Miejska ma jakiś sposób na poprawę sytuacji, komisje dyskutują o programie naprawczym?

– Nie można mówić, że problemu nie zauważamy, ale opierając się na opinii pani skarbnik gminy uznaliśmy, że na program naprawczy jeszcze jest czas. Natomiast podjęliśmy inne działania. Przed trzema miesiącami Komisja Gospodarki Finansowej wnioskowała do burmistrza, by obniżyć cenę działek przy Pomianowskim Stoku, żeby jeszcze bardziej zachęcić do ich zakupu inwestorów, zwiększając tym samym dochody gminy, a co istotniejsze, pozyskując kolejnych przedsiębiorców generujących nowe miejsca pracy i dochody w postaci podatków dla gminy. Do tej pory nie było takiej presji, by ceny te obniżać. Zatem gdyby udało się sprzedać te grunty, a także zdobyć pod konkretne projekty środki z funduszy unijnych, to w ten sposób powiększone dochody przełożyłyby się na indywidualny wskaźnik zadłużenia.

Kogo zaprojektowany budżet na 2016 roku może najbardziej satysfakcjonować, a kto będzie się czuł zawiedziony?

– Powtórzę: jest to budżet wyważony i jak najbardziej realny. Na pewno satysfakcjonuje on tych, którzy muszą myśleć o tym, by gmina skutecznie spłacała swoje zadłużenie. Ponadto nadwyżka w kwocie 3,5 mln zł zostanie przeznaczona na wykup obligacji wyemitowanych przez gminę. Na bieżące wydatki zaplanowaliśmy
97 626 076 zł, natomiast po stronie dochodów jest to kwota 98 638 988 zł. Wydatki majątkowe w wysokości około 4 mln zł w decydującej części będą przeznaczone w tym roku na dokończenie budowy hali sportowej przy Szkole Podstawowej nr 3 w Brzesku oraz na najważniejsze inwestycje drogowe na terenie gminy.

Jak bumerang powraca pytanie, czy budowa nowej hali sportowej przy już istniejącej przy szkole podstawowej była najpilniejszą potrzebą gminy? Tym bardziej, że pochłonęła ponad 5 mln zł.

– Po przetargach dokładnie 5 242 732 zł. Moim zdaniem, można było z tą inwestycją zaczekać, albo przynajmniej rozważyć realizację mniejszego obiektu. Ani radni tej, ani poprzedniej kadencji, nie mieli już jednak wpływu na zatrzymanie rozpoczętej budowy. Mimo że na jej realizację gmina otrzymała z zewnątrz 1,5 mln zł dofinansowania, to nie ulega wątpliwości, że w znaczący sposób ta inwestycja determinuje w pewnym stopniu tworzenie budżetów Brzeska na kolejne lata. Zresztą, podobnie jak i inne wcześniejsze duże inwestycje infrastrukturalne. A dodatkowo niektóre z nich generują wydatki bieżące.

Budżet 2016

Dochody gminy łącznie – 105 730 870 zł
w tym:
Dochody bieżące – 98 638 988 zł
Dochody majątkowe – 7 091 882 zł
Wydatki gminy łącznie – 102 230 870 zł
w tym:
Wydatki bieżące – 97 626 076 zł  
Wydatki majątkowe – 4 604 794 zł

Nadwyżka budżetowa – 3 500 000 zł
Wydatki na spłatę kredytów i obsługę długu – 2 035 000 zł
Odsetki od zaciągniętych kredytów – 2 000 000 zł
Zadłużenie gminy – 54 600 000 zł (dane z czerwca 2015 r.)

Oprócz wydatków na dokończenie budowy hali, na jakie inwestycje rozdzielono pieniądze?

– Dużego pola manewru nie było, bo do podziału było niewiele ponad 1,8 mln zł. Wszystkie projekty – oczywiście w niewielkim wymiarze – związane są z drogami, chodnikami i oświetleniem. Lista brzeskich inwestycji dotyczyła budowy, przebudowy bądź naprawy m.in. ulic Kossaka, Jana Pawła II, Ogrodowej i Kusocińskiego, drogi wewnętrznej przy ul. Browarnej, chodników przy ul. Przemysłowej i Brzezowieckiej oraz na osiedlu Jagiełły, przy którym powstaną zatoki parkingowe. Poza miastem podobne inwestycje będą realizowane m.in. na ulicach Księdza Mazurkiewicza w Jasieniu i jednej z ulic w Buczu oraz Dobrego Pasterza w Mokrzyskach, Zachodniej w Jadownikach i ul. Bartłomieja w Porębie Spytkowskiej. Trzy ostatnie projekty w połowie będą współfinansowane z funduszy PROW. Warto też wspomnieć o przeznaczeniu środków na projekty rewitalizacji placów Kazimierza Wielkiego oraz Żwirki i Wigury w Brzesku. Jeśli każde sołectwo lub osiedle zgłaszało nawet i 10 projektów, a środków starcza ledwie na jeden lub dwa, to widać, jak wiele wskazują mieszkańcy za pośrednictwem sołtysów, przewodniczących osiedli czy radnych. Zadania te jakkolwiek potrzebne są jednocześnie niezwykle kosztowne. I jak tu zadowolić każdego choćby w najmniejszym stopniu? Dokonany wybór stanowi niezbędną konieczność.

Proszę powiedzieć, jak tworzone są priorytetowe cele do realizacji, czy hierarchia ich ważności wynikała ze strategii rozwoju gminy?

– Nowa strategia rozwoju gminy na lata 2016-2022 została dopiero co tylko ukończona (uchwała w sprawie jej przyjęcia została podjęta podczas sesji 28 stycznia br. – przyp. red.). Jednocześnie trudno mówić o tym, żeby opierać najbliższe zamierzenia o dalekosiężne plany, mając do dyspozycji zaledwie 4 mln zł, z których wcześniej przewidziano 1,5 miliona na halę sportową. Zakładając, że w wydatkach inwestycyjnych należało przewidzieć drogi, chodniki, oświetlenie, a także uwzględnić wkład własny do przedsięwzięć realizowanych z programów zewnętrznych, „poszaleć” nie było czym.

Obserwując, jak zmieniają się sołectwa wchodzące w skład gminy, można odnieść wrażenie, że obszary wiejskie rozwijają się szybciej od samego miasta Brzeska. Niewątpliwie to efekt dużych nakładów w ostatnich latach na kanalizację, budowę dróg i chodników w poszczególnych wsiach. Pojawia się zarzut mieszkańców Brzeska, że taki podział środków wynika z przeważającego wpływu tych radnych, którzy reprezentują sołectwa.

– To cieszy mnie osobiście, bo sam przecież jestem sołtysem Jadownik. Jednak nie zgadzam się z takim zarzutem, ba, nawet spotykam się
z przeciwnymi opiniami, wskazującymi na wielkie przedsięwzięcia związane choćby z budową centrum bibliotecznego, rewitalizacją rynku czy wreszcie rozbudową wspomnianej hali sportowej. Oczywiście, korzystają z nich nie tylko mieszkańcy miasta, ale nie zapominajmy, że poszły na nie miliony. Poza tym, wcześniej takich środków nie przeznaczano na sołectwa. Owszem, każdy z radnych najbardziej zainteresowany jest rozwojem własnej miejscowości czy osiedla, ale nie uważam, że dlatego częściej zwyciężają projekty z obszarów wiejskich. Gdy zostałem przewodniczącym Komisji Gospodarki Finansowej optowałem za tym, żeby środki budżetowe dzielić w sposób zrównoważony według wielkości sołectw i osiedli. Uważam, że jest to podział sprawiedliwy. Propozycja, która początkowo spotkała się z niechęcią, po jakimś czasie zyskiwała jednak coraz większą aprobatę. Staramy się więc, nie preferując żadnej miejscowości, uwzględniać te najpilniejsze potrzeby każdej z miejscowości czy osiedla, nie zapominając jak wielu mieszkańcom dana inwestycja będzie służyć. Dlatego mówiąc o zmianach zachodzących na wsiach, trzeba je zderzyć z milionami, z których powstały okazałe obiekty w Brzesku. W ubiegłym roku przeznaczono też po kilkaset tysięcy złotych na budowę dróg, gdzie powstają osiedla mieszkaniowe, np. przy ulicy Kossaka, Oświecenia, Sikorskiego, Kusocińskiego. Patrząc, jaki rzeczywiście jest podział środków w ciągu ostatnich lat, to z pewnością te proporcje między miastem i wsią, nie wypadają na niekorzyść Brzeska. Chociaż i tak uważam, że chodniki na wioskach, głównie przy gęsto zabudowanych niebezpiecznych drogach powiatowych budowane są w zbyt wolnym tempie. O tym, jak rozdzielane są środki, nie decyduje jeden czy drugi radny, czy też jakaś opcja polityczna. Co nie znaczy, że zarówno sołtysi i przewodniczący osiedli nie zabiegają o wprowadzenie do budżetu ich projektów.

Ale skoro Brzesko generuje największe przychody gminy, to może uzasadnione są postulaty, by większą część budżetu przeznaczać na te zadania, które tworzą warunki i lepszy klimat zarówno dla dotychczasowych przedsiębiorców, jak i nowych inwestorów. Tymczasem od dłuższego czasu obserwuje się niedobrą tendencję zmniejszania się liczby mieszkańców miasta. To, niestety, niepokojący sygnał, dowodzący że Brzesko przestaje się rozwijać. Czy na powstrzymanie tych niekorzystnych zmian demograficznych mogą mieć wpływ władze gminy?

– I tak się też dzieje, o czym świadczą wspomniane duże inwestycje infrastrukturalne. Uzupełniając to o bazę sportową, krytą pływalnię, kompleks „Orlika” czy nowoczesną kręgielnię, uważam, że w tym względzie nie powinniśmy narzekać. Faktycznie, liczba mieszkańców miasta ostatnio zmniejszyła się, ale myślę, że spowodowane to jest również migracją do miejscowości wiejskich. Można tak wnioskować, gdyż w tym samym czasie wzrosła liczba mieszkańców sołectw.

Myślę, że to nie najważniejszy powód takiej migracji. Ponoć już teraz ponad dwa tysiące mieszkańców naszej gminy pracuje za granicą, wielu przeprowadza się w inne regiony kraju. Ich wyjazdy można powstrzymać, oferując miejsca pracy. Tymczasem sporo podmiotów gospodarczych zniknęło, a nowych inwestorów wciąż nie widać. Zgadza się Pan z opinią, że władze gminy nie wykorzystują należycie dogodnej lokalizacji miasta, położonego na przecięciu ważnych szlaków komunikacyjnych?

– Emigracja za granicę to problem ogólnopolski. Nie zgadzam się też z twierdzeniem, że gmina nic nie robi, by zatrzymywać tutaj mieszkańców. Od kilku lat chociażby zagospodarowywany jest Pomianowski Stok, na którym powstałe firmy generują już ponad 200 miejsc pracy. Sprzedając kolejne działki, mamy nadzieję, to zatrudnienie jeszcze się zwiększy. A warunki dla inwestorów ze względu na położenie, rzeczywiście są znakomite i wydawać by się mogło, że gmina będzie przebierać w ofertach. Nie jest to jednak takie proste. Owszem, w ostatnim czasie część 30 ha zakupionych gruntów w Jadownikach inwestor przeznaczył na utworzenie farmy fotowoltaiczną i obecnie podejmowane są z nim rozmowy w sprawie dalszych przedsięwzięć. Wymaga to jednak lepszej komunikacji z tymi terenami. Ale w tym przypadku musielibyśmy dysponować kilku czy nawet kilkunastoma milionami. Poza tym nie zapominajmy, że gmina nie może inwestować w prywatną własność. Co nie znaczy, że nie powinna stwarzać dogodnych warunków sprzyjających rozwojowi inwestycji. I jak już mówiłem, działania w tym kierunku podejmuje.

Fakt jest jednak taki, że niewiele zrobiono, by tworzyć strefy aktywności gospodarczej. A niektóre z działających tutaj firm zamiast rozwijać na miejscu swą działalność, wybierają inną lokalizację, tak jak Zasada Trans Spedition w Targowisku czy Can-Pack w Tarnowie.

– Tych terenów na strefy ekonomiczne zbyt wiele nie ma, ale niewątpliwie istnieje możliwość wyznaczenia ich na przykład na gminnych gruntach przy północnym zjeździe z autostrady A4. Poprawa infrastruktury drogowej od ul. Solskiego poprzez ul. Przemysłową bądź skomunikowanie terenów, nazwanych kiedyś „gruntem na medal”, z drogą krajową E-94 zdecydowanie zwiększyłoby zainteresowanie tymi działkami. Pamiętać należy jednak, że dotyczy to prywatnego terenu. Warto równocześnie wspomnieć, że prowadzone są również zaawansowane prace nad kolejnymi planami zagospodarowania przestrzennego.

W planach gminy nie widać inwestycji prorozwojowych, za to na budowę – nie mam przekonania czy najpilniejszej – wydaje się kilkaset tysięcy zł na budowę drogi przy ul. Kossaka…

– Już powiedziałem, że obracamy się w bardzo ograniczonych możliwościach. Trudno myśleć o wielkich inwestycjach, mając w kasie tak niewiele. Nie możemy jednak nie brać pod uwagę postulatów mieszkańców dotyczących poprawy – jak w tym konkretnym przypadku – warunków do osiedlania się. To ważne zwłaszcza w sytuacji, gdy ubywa mieszkańców w mieście.

W tej sytuacji na rozrzutność zakrawają plany realizacji takich projektów, jak budowa wieży widokowej na Bocheńcu.

– To nie tak. Utworzenie takiego obiektu w miejscu o niezwykłych walorach krajobrazowych i historycznych ma uzasadnienie i zapewne jego realizację Brzesko powinno wspierać. Ale uważam też, że skoro gmina wspiera budowę chodników czy przepustów przy drogach powiatowych, to władze powiatu powinny włączyć się do współpracy przy tym projekcie. Ponadto środki na budowę wieży widokowej chcemy pozyskać z zewnętrznych programów, może za pośrednictwem Lokalnej Grupy Działania z PROW. W tym roku jednak na ten cel nie zaplanowaliśmy ani złotówki, gdyż na tego typu programy będzie można aplikować w latach kolejnych.

A jakie działania podejmowane są, by ograniczyć deficyt miejskich spółek?

– To rzeczywiście jest poważny problem i nie wszystkie działania, jakie podejmujemy są wystarczające. Jeszcze w styczniu ubiegłego roku wnioskowaliśmy o obniżenie wynagrodzeń dla członków rad nadzorczych, uzależniając je od kondycji finansowej danej spółki.

Dotyczyło to przede wszystkim MPK, który przynosi rocznie straty rzędu 700 tys. zł.

– Zacznijmy od tego, że w żadnym mieście komunikacja publiczna nie jest rentowna i trzeba do niej dopłacać, ale zgadzam się, że bez uszczerbku dla mieszkańców należy maksymalnie ograniczać koszty. Nie jest to proste, a radni głowią się nad tym od lat. Pojawia się jednak światełko w tunelu. Otóż, od 2017 roku będzie funkcjonował operator publicznego transportu zbiorowego. Jeśli zostanie nim wybrane MPK, wówczas spółka będzie mogła otrzymać dopłatę do biletów ulgowych.

Jeśli nie wzrosną dochody gminy, a oszczędności nie będą znaczniejsze niż te w MPK, to pewnie trzeba będzie podnosić podatki i opłaty komunalne. Należy mieć nadzieję, że to ostateczność.

– Wnioskowaliśmy, żeby podobnie jak w poprzednich latach zarówno podatki, jak i opłaty komunalne, utrzymać na niezmienionym poziomie. I to udało się zrobić. Wpłynęły na to znikoma inflacja, a nawet deflacja i bardzo dobrze realizowane dochody z podatków. Czy tak będzie również w przyszłym roku, trudno teraz wyrokować. W ubiegłym roku realizacja podatków osiągnęła poziom ponad 99 procent. Ale jednocześnie należy podkreślić, że zrównoważoną politykę podatkowa gminy na przestrzeni kilku poprzednich kadencji cechuje duża odpowiedzialność. Taka stabilizacja i przewidywalność są ważne nie tylko z punktu widzenia akceptacji mieszkańców, ale także to istotna informacja dla inwestorów, analizujących sytuację gminy w dłuższej perspektywie. Zamierzający tworzyć tutaj swoje firmy analizują jakie są warunki rozwojowe i trendy ekonomiczne na przyszłość, bo przecież nie planuje się biznesu na rok.

Rozmawiał MAREK LATASIEWICZ

2 komentarze

  1. Jak jest bezpieczy to się dopiero okaże przy aktywności samorządu Brzeska podczas pozyskiwania środkow Unijnych a możliwości w perspektywie 2016 do 2020 r są ogromne. Marszałek będzie dysponował kwotą 3 miliardy Eur. Z tego co mi wiadomo Burmistrz Brzeska nie potrafił nawet otrzymać zwrotu VAT za wykonane inwestycje drogowe w latach poprzednich. Kwota około 2 miliony zł potrzebna byłaby Brzesku. Kompromitacja. Radni chyba nie mają na ten temat wiedzy bo nie pytają Burmistrza na Sesji Rady Miasta jaki był powód że wniosek przepadł.

  2. Zobaczymy jak wyjdzie w praniu…