Nie przegap
Strona główna » Felietony » Z wizyta w rodzinnych stronach

Z wizyta w rodzinnych stronach

Rozmowa z Edwardem Miką Honorowym Prezesem Klubów Polskich w USA

Informator Brzeski: Jakie jest dzisiaj zadanie dla Polonii amerykańskiej?
Edward Mika: Polonia musi teraz bardziej zadbać o siebie, o środowisko, w którym żyje i mieszka. Cały czas ważnym jest utrzymywanie kontaktu z Ojczyzną.

IB: Jak dzisiaj Polonia pomaga osobom i instytucjom w Polsce zważywszy na kryzys gospodarczy, który ogarnął także Stany Zjednoczone?
E.M.: Nie tracimy kontaktu z Polską. Obserwujemy to co dzieje się w rodzinnym kraju i jesteśmy zaskoczeni postępami. Należy jasno zaznaczyć, że do poprawienia sytuacji społecznej i gospodarczej w Polsce na pewno przyczyniła się Unia Europejska. Tak więc wstąpienie do Unii było dobrym krokiem.

IB: Czy Polonia nadal współpracuje ze sobą?
E.M.: Musimy rozróżnić Polonię od Klubów Polonii. Kluby, z których niektóre istnieją już po sto lat współpracują ze sobą bardzo dobrze. Osoby z terenu Szczurowej, które znalazły się w Stanach Zjednoczonych mogą należeć do Klubu Szczurowian, który istnieje już 110 lat. Klub Pojawian także funkcjonuje długo, bo już od 85 lat. Przez lata zmieniło się jedynie podejście do tematu, na co powinny być wydawane pieniądze, które kierujemy do Polski. Większość klubów popiera wydatkowanie pieniędzy na instytucje związane z Kościołem, ochronki lub przedszkola katolickie. Mniej pieniędzy przekazujemy teraz na remizy i domy ludowe, ponieważ są to sprawy, którymi zajmują się gminy.

IB: Do Klubów Polonii należało wiele pokoleń Polaków, których los rzucił akurat do USA. Czy teraz należą do nich również ich dzieci i wnukowie?
E.M.: Działalność Klubów staje się aktywniejsza, gdy dociera nowa fala emigracji. Było tak w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i na przełomie wieków. W tej chwili do Stanów Zjednoczonych przyjeżdża o wiele mniej Polaków. Młodzi Polacy, potomkowie emigrantów mniej uczestniczą w zebraniach klubowych, ale za to bardzo chętnie biorą udział w imprezach organizowanych przez kluby. Do klubów zawsze należało więcej osób starszych, ponieważ one mają więcej wolnego czasu, a młodzi wyrażają poparcie dla nas w uczestnictwie w imprezach, koncertach i piknikach przez nas organizowanych.

IB: Jak przedstawiają się plany na najbliższy czas dla Klubu Pojawian?
E.M.: Przez te wiele lat Klub Pojawian dołożył pieniądze do bardzo wielu inwestycji w tej miejscowości. Nie było właściwie żadnej inwestycji, w realizacji której nie partycypowalibyśmy. Remiza, wóz strażacki, mundury, telefonizacja, elektryfikacja i gazyfikacja, to wszystko przedsięwzięcia, w których mamy swoją cegiełkę. W tej chwili dotujemy działalność przedszkola prowadzonego w Zaborowiu przez siostry, a także finansujemy potrzeby kościoła w tej miejscowości, jeśli takie się pojawiają. Czekamy także na propozycje ze strony mieszkańców Pojawia. Jeśli znajdą się takie, które okażą się ważnymi i potrzebnym, to chętnie pomożemy.

IB: Czy często pan przyjeżdża do Polski?
E.M.: Często. Przyjeżdżam do kraju i interesuję się sprawami polskimi i terenu, z którego pochodzę. Jestem prezesem związku, który w USA angażuje się w różnego rodzaju działania polityczne. Dobrze orientuję się w tym co dzieje się w polityce wokół mnie. Także i w Polsce?

IB: Jak pan postrzega zmiany zachodzące w Pojawiu?
E.M.: Miejscowość pięknieje. Jest coraz więcej ładnych domów. Także boczne drogi są dobre i domy przy nich stojące pięknieją. Niestety jest także duży minus. Wieś się starzeje. Jest coraz więcej starszych ludzi. Młodzi uciekają do miast i za granicę. To nie napawa optymizmem, bo wieś żyje wtedy, gdy są młodzi ludzie. Uważam, że jeśli nie powstaną firmy, które dadzą młodym ludziom pracę, to ten proces się pogłębi. Dlatego dużo optymizmu dają działania urzędników, którzy odnawiają wsie i działają w kierunku ściągnięcia na ten teren inwestorów.

IB: Klub uczestniczy w USA w różnych uroczystościach z okazji świąt polskich i amerykańskich.
E.M.: Związek Klubów Polskich jest organizatorem parady, która odbywa się z okazji Święta 3 – Maja. Miałem zaszczyt i przyjemność prowadzenia parady przez 25 lat. Zajmowałem się także jej organizacją. Komitet organizujący składa się z przedstawicieli reprezentujących wszystkie organizacje polonijne. Jest to parada, która odbywa się w śródmieściu Chicago. Bierze w niej udział ponad 150 jednostek, reprezentujących firmy i szkoły oraz inne polskie organizacje. Na paradzie można zobaczyć rydwany, platformy i ludzi prezentujących różnego rodzaju działalność. Polskość w całym przekroju. Bywało już tak, że naszą paradę oglądało pół miliona widzów.

IB: Czy na imprezy, które organizujecie przychodzą tylko Polacy, czy także Amerykanie i inne narodowości?
E.M.: Przychodzą głównie Polacy, ale nie tylko, ponieważ uczestniczą w nich także ich amerykańscy znajomi i ludzie, którzy pochodzą z innych krajów. Każdy zaprasza swoich znajomych. Kluby liczą po kilkudziesięciu członków, a na imprezach bywa po kilkaset osób, więc siłą rzeczy są to przyjaciele członków klubu. Bardzo często są innej narodowości.

Rozmawiał Tomasz Pajor

IB