ADV
FelietonyWiadomości
na czasie

Trzeba życzyć sobie, by pasja twórcza trwała jak najdłużej – rozmowa z Panem Marianem Januszem Mytkowiczem

Kiedy myślimy o artyście z Brzeska, oczami wyobraźni moglibyśmy zobaczyć Pana Janusza Mytkowicza w Jego domowej pracowni. Malarz, też poeta, który pomimo osiągniętego sukcesu i zapisania się na kartach historii nie tylko brzeskiej sztuki, wciąż naradza się na nowo. Obrazy, które teraz powstają, są inne niż wszystkie. W rozmowie z Elżbietą Rysak, artysta opowiada m.in. o tym w jaki sposób chce szerzej przybliżyć twórczość publiczności w różnych formach. Kilkanaście wystaw na terenie naszej Gminy, a każda inna w swoim przekazie.

Niektórzy ludzie mają w sobie „to coś”. „To coś” znaczy działaj! Jeśli społecznie to lepiej. Być użytecznym! Dlatego niektórzy zostają wynalazcami, żeglarzami, zdobywają górskie szczyty, latają w kosmos. Jeszcze inni tworzą muzykę, obrazy, rzeźby, piszą poezje, książki. Chcą zrobić w życiu coś więcej.

Na początek proszę opowiedzieć kilka słów o sobie. Kim jest Janusz Mytkowicz i jak wyglądała Pana droga do sztuki?

Ja obywatel wolny, uczulony na piękno, Widzę sporo, nie uciekam przed ciszą. Ze sztuką chodzę pod ramię. Różnymi ścieżkami. Od pięćdziesięciu lat. W związku stałym niemal.

Jak narodził się pomysł stworzenia leśnej galerii w Lesie Okocimskim?

Galeria, a wcześniej to jedno Oblicze. Potem już kilka Oblicz. Pisał już w 2020 redaktor Konrad Wójcik artykuł „Siedem Oblicz”. A kolorowy BIM dodał okładkę „Leśne Galerie Janusza Mytkowicza”. Wyśnione. Na szczególnej ranie drzewa, na ranie drzewa. Na początku pandemii, tej, która „zjadała” swobodę, wszystko zamknęła w niewoli. Potem jeszcze kilka Oblicz. Na pniach powstały „drzewieje”. Mocny impuls: Wymykaj się z ludźmi do lasu! – mimo zakazu. Przybywało zaciekawionych. Porywałem. Idea się wzmacniała. Żyła, a las Okocimski jest tak piękny, był naturalną oprawą, miał drzewa, które stawały się tak bliskimi ku współpracy. Wciąż cieszy fantazję materiał przypadkowy, odpad tartaczny, znaleziony oflis, kamień i tak dalej. Sztuka jest w kontynuacji. Jest przedmiotem żywym. Jest projektem żywym. W pandemii nie ustała…

Jakie reakcje spacerowiczów najbardziej zapadły Panu w pamięć?

Lista spacerowiczów, fanów, wspierających ideę, też tych zadziwionych, tutaj lista jest długa. Wiele wzruszeń. Od biegającej dziatwy, żeby wypatrzeć obraz, przy nim pieczątkę, żeby zebrać punkty w miejskiej grze (dwa razy). Miewam liczne spotkania. Gości indywidualnych, grup mniejszych, ale i kilkudziesięcioosobowe nie są rzadkością. Wpisały się w historię. Liczni potwierdzą.

Po osoby w gorliwej modlitwie. Po wspólne wyśpiewanie piękna natury. I takie w wywyższaniu wiary, gromko w suahili rwandyjskim, Po recytacje poezji i tak dalej. Dysputy przy filozofach, wspomnienia przy poetach, to setki obrazów zapamiętanych w emocjach chwil z ludźmi z bardzo daleka też. Z wszystkich kontynentów.

Czy zdarza się, że ktoś specjalnie przyjeżdża tylko po to, aby zobaczyć leśną galerię?

Tak, miałem liczne spotkania, widziałem zdziwienia, radość, dostrzegałem respekt dla dzieła. Dostawałem słowa, uśmiech, uściski dłoni – tego nie zapomnę.

Wśród prac dominują motywy religijne. Skąd inspiracja do tworzenia ikon i wizerunków świętych?

Święci, religia, sięganie do Biblii, to nasze korzenie. Te postacie są takie soczyste. Zapewniam jednak, że równowaga jest zachowana, Możemy kiedyś podliczyć, jest wybór.

Czy przyroda wpływa na sposób, w jaki powstają kolejne obrazy? Obrazy są wystawione na deszcz, śnieg, wiatr i słońce. Czy ich przemijanie jest częścią zamysłu artystycznego?

Przyroda to wielka Pani. Celowo chciałem zaznaczyć. Patrz na przemijanie. Larum się podniosło, że szkoda, jeszcze nie czas. Vox populi, vox dei, więc dbam, konserwuję, dokładam, tak w nieskończoność.

Ma Pan za sobą studia w Rzymie i wystawy w różnych miejscach świata. Jak na tym tle wypada leśna galeria w Okocimiu?

Wystawa, wystawy w leśnych galeriach, to dla twórcy unikalny luksus – ślub z naturą. Tutaj szukam człowieka inaczej. Przywoływanie postaci, to mój osobisty pomnik pamięci, o tym co przeminęło. Ludzie i wydarzenia. Każde z postaci może łatwo wytłumaczyć swoją obecność. Stała się historią.

Jakie znaczenie ma dla Pana Brzesko i powrót do rodzinnych stron po latach spędzonych za granicą?

Brzesko moja miłość? Różne mam emocje i ludzie różni. Trauma rodzin zachowuje się w genach minimum do trzech pokoleń. To epigenetyka (Carl Jung). A miasto przyrasta z wigorem. To cieszy!

Czy jest jakieś dzieło w lesie, z którym wiąże się szczególna historia lub emocje?

Pierwsze oblicze (to z krzyżami) – stoję, milczę, pamiętam. Tej pracy nie konserwuję. Zniknie razem ze mną.

Jak chciałby Pan, aby odwiedzający zapamiętali to miejsce po spacerze?

Baczniejsi, odważniejsi, zorientowani obserwatorzy nazywają zjawisko „leśne galerie” ewenementem. Skala zainteresowania jest duża i rośnie, mimo, że to nie nowość, że siódmy rok działania wkrótce minie. Zostałem wyróżniony, uhonorowany.

Była prasa, telewizja, radio, różne nagrania, spotkania, tysiące zdjęć zapisanych przez ludzi z Polski i z różnych krajów. Utrzymujemy kontakty. Takie to moje „ambasadorowanie”.
Spora jest też grupa miłośników i pretorian – stróżów. Okocimianie! Jestem im wdzięczny. Są czujni, wiedzą i widzą wszystko. Są ważniejsi niż od ukrytych kamer. Widz zobaczy postacie z antyku, filozofów, poetów, też prace bliskie abstrakcji. Są wtopione w naturę.

Z Nadleśnictwem Brzeskim zachowuję bardzo przyjazną znajomość z wszystkimi poznanymi ludźmi lasu. Dziękuję za wspomaganie.

Czy leśna galeria wciąż się rozwija? Mogą odwiedzający liczyć na nowe prace?

Przyszłości nie znamy. Korzystanie ze skromności bywa cenne. Ważę emocje. Plany przykrywam. Niech pech nie podgląda. Natura podpowiada, a ja znajduję się w środku. Jestem świadkiem. Moja dusza wybiera, a mózg zawiaduje. Jeszcze konstruować. Mimo limitów. Tak czuję się dobrze – duchowość odnaleziona. A cichy plan? Może chciałbym wydać katalog 250 prac z Leśnej Galerii. Bo moje dzieło jest ewenementem. Ale do sponsorów się nie uśmiecham.

Dziękuję za rozmowę!

Podobne artykuły

Back to top button