Nieprzerwanie od 1993 r. społeczeństwo Bochni i powiatu: rodzina, sąsiedzi, wszyscy ci, którym bliska jest pamięć o mjr. Janie Kaczmarczyku ps. „Baca” oddają, przy obelisku ustawionym w miejscu jego śmierci, hołd temu dzielnemu żołnierzowi i prawemu Polakowi.
Cóż więcej można powiedzieć o tej postaci po ponad 30 latach od momentu, gdy pod pomnikiem, z inicjatywy najbliższej rodziny i żyjących jeszcze wtedy podkomendnych, po raz pierwszy odbyły się uroczystości rocznicowe?
Urodzony tu, w Chodenicach, po ukończeniu bocheńskiego gimnazjum związał się na resztę życia z wojskiem. Był uczestnikiem walk obronnych we wrześniu 1939 r. na Pomorzu. Po uniknięciu niewoli i szczęśliwym powrocie w rodzinne strony organizował struktury konspiracyjne ZWZ i AK, został dowódcą III batalionu 12 pułku piechoty AK, odtwarzanego na Bocheńszczyźnie.
Zginał, w wieku 32 lat, dość przypadkowo podczas prac polowych we własnym gospodarstwie 5 sierpnia 1944 r., czyli w momencie gdy w Warszawie już piąty dzień trwało Powstanie. Azerowie w służbie niemieckiej, ze specjalnej jednostki przeciwpartyzanckiej z Kłaja, wzięli go pomyłkowo za jednego z uczestników potyczki, którą stoczyli z akowcami w pobliżu obecnego mostu wiszącego, łączącego Chodenice z Damienicami i bezbronnego bestialsko zamordowali.
Kilka dni po tragicznej śmierci został pochowany, w asyście swych podkomendnych, w kwaterze cmentarza komunalnego przy ul. Orackiej. Był odznaczony orderem Virtuti Militari i Złotym Krzyżem Zasługi.
W wspomnieniach jego podwładnych wyłania się obraz surowego, ale sprawiedliwego dowódcy, otoczonego szacunkiem swoich żołnierzy.
Mjr. Kaczmarczyka ukształtowała Polska niepodległa. Był przedstawicielem pokolenia, któremu dane było wzrastać w wolnym kraju, ale gdy ten kraj znów stanął nad przepaścią nie wahał się ani chwili i stanął w jego obronie – jak miliony mu podobnych.
Stał się jednym z wielu kamieni rzuconych na szaniec nowej, niepodległej Polski. Winniśmy mu wieczną pamięć.
—
sp






