Wiadomości
Cisza po dzwonku. O przyszłości małych gmin

Rafał Cierniak działacz społeczny z gminy Szczurowa zwrócił uwagę na postępującą depopulację małych gmin oraz brak długofalowego myślenia o ich przyszłości, stawiając pytanie, czy samorządy są gotowe zmierzyć się z cichym, lecz realnym kryzysem demograficznym.
Gmina ..albo cisza
Mówią, że przyszłość już jest – tylko nie wszędzie naraz. Do nas zagląda czasami, zwykle według rozkładu busów i nie w weekendy. OECD mówi: będzie nas mniej. PIE dodaje bezlitośnie: „za daleko zaszliśmy”. Statystyka dorzuca: nawet 40 procent domów może stać pustych. A gminy inwestują prężnie w szkoły, przedszkola i infrastrukturę jakby żyły w równoległym świecie MARVEL’a, jakby nie widząc, że toną wołały: „Jeszcze jesteśmy”.
Bo depopulacja nie przypomina filmowej katastrofy. Nie ma huku ani dymu. Jest zamknięta szkoła, bo „za mało dzieci”. Jest przychodnia czynna dwa dni w tygodniu. Jest autobus, który kiedyś jeździł, a dziś …się „nie opłaca”. Był sklep w wiosce, a dziś co prawda market …ale 10km dalej. Wszystko dzieje się powoli, niemal niezauważalnie – aż orientujemy się, że czegoś brakuje, że po brakującą książkę trzeba jechać 25 km lub dopłacać za wysyłkę w internecie.I wtedy pojawia się pytanie, które wisi w powietrzu ciężej niż zimowy smog: czy mała gmina wiejska ma jeszcze sens? Państwo liczy wskaźniki, migranci wybierają metropolie, a my stoimy gdzieś pośrodku – między pustym domem po dziadkach a raportem, który radzi, by się z tym pogodzić. A może nie chodzi o to, żeby było nas więcej, tylko, żeby być komuś potrzebnym. Bo jeśli jedyną ofertą gminy będzie czynna biblioteka we wsi od 10-15 młodzi wybiorą miasto, a starsi zostaną przy wspomnieniach.Nie uratujemy się, udając, że wróci rok 1995 albo licząc, że programy socjalne z plusem cudownie odwrócą demograficzne perspektywy. Ale czy można jeszcze zaprojektować przyszłość po swojemu – nie jako gminę, która się wyludnia, lecz taką, która nauczyła się żyć mądrzej w mniejszej skali? Czy gmina może stać się miejscem do życia, a nie tylko do zamieszkania i czy statystyka może się pomylić? Bo cisza też bywa atutem. Pod warunkiem, że nie zamieni się w pustkę. Może ratunek dla małej gminy nie leży w gonitwie za miastem, którego i tak nie dogoni, lecz w odważnym skręcie w inną stronę. W stworzeniu warunków do życia i pracy zdalnej tam, gdzie zamiast galerii jest „las”, a zamiast open space’u – „brzeg Wisły szeroki”. Czy zamknięte/zlikwidowane świetlice, szkoły, budynki, mogą stać się miejscem pracy, spotkań i pomysłów, z szybkim Internetem traktowanym nie jak luksus, lecz jak podstawowa infrastruktura, z prostym komunikatem: „przyjedź, spróbuj, pomożemy” – z realnym wsparciem na start (inkubatory/produkcje sklepy online), mieszkaniem na start wynajętym od gminy, z żłobkiem i przedszkolem dopasowanym do potrzeb, a nie z kolejką oczekujących jak w mieście.Może szansa jest w otwarciu się na nowych mieszkańców, nie tylko tych ściśniętych w 18 metrowych apartamentach, którzy o ogródku mogą tylko pomarzyć… ale i także na tych …z zagranicy, którzy chcieliby tu pracować, zapuścić korzenie, tylko czy społeczeństwo ich przyjmie? …dzisiaj gdy tylu z naszych bliskich są migrantami żyjącymi od lat na wyspach czy za oceanem …odpowiedź może zaskoczyć. I wreszcie – może szansą byłaby nowa „opowieść” o wsi – nie jako tańszym mieście ani rezerwacie ciszy, ale jako świadomym wyborze stylu życia: wolniejszego, bliższego relacjom, naturze i sensowi. Może przyszłość małych gmin nie polega na tym, by było „jak kiedyś”, lecz na tym, by było wystarczająco sensownie, żeby ktoś chciał tu zostać …albo wrócić.
OECD – Międzynarodowa Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju
PIE – Polski Instytut Ekonomiczny
Raport OECD opisany też tu: http://www.biznes.interia.pl/…/news-brak-lekarzy… <==
—
foto: Rafał Cierniak
Rafał Cierniak / IB








