Wiadomości
Trending

Dalszy ciąg sprawy kobiety rannej w niedzielnym wypadku

Od kilku dni brzeską społeczność facebookowa porusza sprawa kobiety rannej rannej w wypadku na obwodnicy miasta.

Przypomnijmy – w niedzielę 27 września 2020 r. około godziny 20.20 na obwodnicy Brzeska doszło do potrącenia kobiety przechodzącej przez przejście dla pieszych. Kobieta z obrażeniami ciała została zabrana przez załogę karetki pogotowia do szpitala w Brzesku. W tym miejscu rozpoczyna się opowieść syna poszkodowanej kobiety – poczynając od poniedziałku 28 września 2020 r. w grupie Spotted Brzesko pojawiło się kilka jego bardzo emocjonalnych wypowiedzi związanych z nieudaną próbą kontaktu z matką przebywającą w szpitalu w Brzesku, a także dalszymi problemami spowodowanymi brakiem kontaktu oraz przetransportowaniem kobiety do szpitala w Krakowie .

W kolejnym wpisie jaki pojawił się we wtorek 29 września 2020 r. na Spotted Brzesko syn kobiety opisał aktualną sytuację jego matki oraz kwestię opieki w szpitalach w Brzesku oraz w Krakowie, gdzie kobieta trafiła z powodu potwierdzenia zakażenia koronawirusem. Ta ostatnia wypowiedź pozwala sądzić, że pomimo ogromnych emocji sprawa zmierza do szczęśliwego finału.

Mężczyzna przedstawił informacje uzyskane od swojej matki, a dotyczące tego jak wyglądał jej pobyt w szpitalu w Brzesku.

– Widziałem się w Krakowie dziś z mamą, pomimo licznych śladów powypadkowych czuje się w porządku. Gdy zobaczyłem uśmiech na jej twarzy, od razu zrobiło mi się cieplej na sercu. Mama opowiedziała mi o wczorajszej sytuacji w brzeskim szpitalu z jej punktu widzenia. Nie mogłem i do tej pory ciężko mi uwierzyć w to, jak osoby, które mają za zadanie ratować nasze życie potrafią okłamywać swoich pacjentów i ich najbliższych. Zacznijmy od tego, że mama nie miała przy sobie telefonu. Gdy dowiedziała się, że zostanie przetransportowana do szpitala w Krakowie, poprosiła personel w Brzesku o wykonanie połączenia do nas. W odpowiedzi usłyszała, że oni mnie i resztę rodziny informują na bieżąco o każdym etapie jej badań, stanu i samopoczucia telefonicznie! Nikt nawet nie zadzwonił i zapytał czy chce coś mamie przynieść, na przykład jakieś potrzebne rzeczy typu ubrania na zmianę czy szczoteczkę do zębów. Od ostatniego momentu, gdy widziałem mamę na SORze nie dostałem żadnej informacji. Mimo, że próbowałem się jeszcze później kilka razy tam dodzwonić, nikt nie odbierał. O samym transporcie do szpitala w Krakowie dowiedziałem się późnym wieczorem około godziny 22/23 od osoby niezwiązanej ze szpitalem. Co miało na celu zatajenie tej informacji oraz okłamanie mojej mamy?

Jego opowieść uzupełniła również informacja dotycząca samopoczucia kobiety i wykrycia w próbce pobranej od niej koronawirusa.

– Opowiedziała mi również, że wczoraj (tj. kiedy miałem ją odebrać) prosiła o wypis na własne życzenie, bo czuła się dobrze. Nie miała jednak jeszcze zrobionych badań tomografem, więc nie wiadomo było o ewentualnych urazach wewnętrznych i zaproponowali by jednak została (co było słuszne). Nagle ktoś przyszedł z próbkami (które jej pobierali 20 minut wcześniej) i stwierdzili, że jest potencjalnym nosicielem COVID. Nie jestem żadnym uczonym ani ekspertem, ale wydaje mi się, że na wyniki badań na koronawirusa czeka się dłużej niż kilkadziesiąt minut… Przez cały pobyt w tym szpitalu nie dostała, mimo próśb, ani kropli wody do picia. Wszystko było tłumaczone badaniami na czczo. Po zakończeniu badań też się jej nie doczekała! Dostała ją dopiero po 24 godzinach, gdy była już w Krakowie – opisał jak wyglądały procedury medyczne w Szpitalu w Brzesku.

Kolejna część jego wpisu to opis warunków pobytu oraz kontaktów na linii pacjentka (jej rodzina) z personelem szpitala w Krakowie.

– Dziś podczas rozmowy z lekarzem z Krakowa, który prowadzi badania mamy, uspokajał mnie, że wszystko jest z nią w porządku i że czekają na wyniki dalszego ,,rozwoju” tego całego wirusa oraz wyniki badań tomograficznych. Doktor przekazał mamie wszystkie rzeczy, które jej przywiozłem niezbędne do przebywania w szpitalu (wraz z telefonem komórkowym dzięki któremu mamy ze sobą kontakt 24/h) za co mu z całego serca dziękuję. Każdy z personelu w Krakowie był dla mnie miły, dało się z nimi normalnie porozmawiać na temat zdrowia mamy. Lekarz pozwolił mi się zobaczyć z nią przez szklane drzwi. Teraz, gdy już wiem, że mama jest przy osobach znających pojęcie empatii mogę odetchnąć z ulgą – podsumował syn poszkodowanej w wypadku kobiety.

W środę 30 września 2020 r. otrzymaliśmy od Moniki Mikołajek-Burek rzecznika prasowego SP ZOZ w Brzesku obszerną odpowiedź na pytania jakie zadaliśmy w związku z informacjami o konflikcie na linii rodzina poszkodowanej w wypadku kobiety a personelem SOR.

W załączeniu przekazuję Państwu oficjalne stanowisko szpitala, będące reakcją nie tylko na przytoczony wpis, ale również na komentarze osób postronnych, ukazujące absolutny brak zrozumienia obowiązujących przepisów i procedur. Zostanie on opublikowany na stronie szpitala i będzie to jedyny komentarz do tej sytuacji, aby nie eskalować tego bezzasadnego tzw. hejtu skierowanego w stronę personelu za udzielone świadczenie medyczne.

Jednocześnie nadmieniam, że autor wpisu nie składał, ani w trakcie hospitalizacji, ani do tej pory nie złozył, żadnej skargi czy uwag do szpitala.

W odpowiedzi na państwa zapytania, wyjaśniam, iż rzeczywiście pacjentka z wypadku komunikacyjnego została przekazana do SOR, gdzie została jej udzielona pomoc medyczna i wykonana niezbędna diagnostyka. Pacjentka w trakcie pobytu była świadoma i w logicznym kontakcie (co potwierdza również sam syn), sama mogła więc podejmować świadome decyzje odnośnie leczenia. Niestety, z oczywistych względów, nie mogę Państwu udzielić szczegółowych informacji dotyczących zdrowia i stanu pacjentki.

Według informacji przekazanych przez personel SOR, synowi pacjentki została udzielona informacja o stanie zdrowia matki, w tym o wyniku badania w kierunku covid. Jednak był on agresywny i nie przyjmował do wiadomości tego, co mówiła lekarka, negując jej słowa. Jak sam podaje, osobiście widział się z pacjentką, trudno więc mówić o „nieudanej próbie kontaktu z matką”. Rozumiemy zdenerwowanie rodziny spowodowane całą powyższą sytuacją, niezrozumiałe jest jednak zachowanie autora wpisu oraz sposób, w jaki opisuje sytuację.

Podają Państwo w mailu z dnia wczorajszego, że syn nie miał do chwili obecnej kontaktu z matką”, jednak w późniejszym wpisie sam przyznaje, że taką informację o transporcie otrzymał dzień wcześniej około 22.

Bardzo przykry staje się fakt, że na podstawie pojedynczej opinii dyskredytowana jest praca całego szpitala. Jednocześnie nie jest to krytyka opieki medycznej i leczenia, a jednostronna, subiektywna ocena komunikacji z rodziną pacjentki.

W kwestii objęcia kwarantanną personelu czy rodzinę pacjenta – szpital nie dysponuje uprawnieniami, aby objąć kogokolwiek kwarantanną – taką decyzję podejmuje samodzielnie odpowiedni inspektorat sanitarny. Personel SOR nie został objęty kwarantanną.

Natomiast w kwestii poruszanej wcześniej ankiety i wprowadzającego w błąd tytułu, mogę potwierdzić, że czekamy na odpowiedz Urzędu Wojewódzkiego w kwestii zmiany tytułu, aby ułatwić pacjentom przejście przez procedury bezpieczeństwa.

Monika Mikołajek-Burek
Rzecznik prasowy
SP ZOZ w Brzesku

Treść komunikatu przesłanego przez SPZOZ w Brzesku

Antykoronawirusowa epidemia <==

IB / SPotted Brzesko / SPZOZ Brzesko

#Spotter:
„Nawiązanie do wczorajszego postu na temat brzeskiego szpitala:…

Opublikowany przez Spotted: Brzesko Wtorek, 29 września 2020

Pokaż więcej

Podobne artykuły

3 Comments

Back to top button
Rozmiar czcionki
Włącz kontrast