Wiadomości
Trending

Mocno iskrzy na linii rodziny pacjentów oraz personel brzeskiego szpitala

W niedzielę 27 września 2020 r. około godziny 20.20 na obwodnicy Brzeska doszło do potrącenia kobiety przechodzącej przez przejście dla pieszych. Kobieta z obrażeniami ciała została zabrana przez załogę karetki pogotowia do szpitala. W tym miejscu rozpoczyna się opowieść syna poszkodowanej kobiety – w poniedziałek 28 września 2020 r. w grupie Spotted Brzesko pojawiła się jego bardzo emocjonalna wypowiedź związana z nieudaną próba kontaktu z matką przebywającą w szpitalu w Brzesku. Całe zajście ma znamiona poważnego kryzysu wizerunkowego, który niestety podkopuje zaufanie do służby zdrowia.

– Dostałem informację, że wypuszczą ją następnego dnia rano do domu i żebym po nią przyjechał (mama miała do mnie zadzwonić). Dziś rano zaniepokojony czemu nie dzwoni do mnie, wybrałem się na SOR o udzielenie mi informacji na jej temat. Po zadzwonieniu domofonem zostałem poinformowany, że zaraz ktoś do mnie wyjdzie. Po upływie 40 minut nikt się nie zjawił, więc zadzwoniłem do nich na numer telefonu, ponieważ na drzwiach budynku było napisane, że informacje na temat pacjentów są udzielane wyłącznie telefonicznie.
Usłyszałem, że nie przekażą mi takiej informacji telefonicznie, bo nie mogą (kilkukrotnie powtarzałem, że jestem jej synem). Poprosiłem więc o wyjście na zewnątrz i pomoc. Byłem na wprost nich. Dopiero jak zapukałem im w szybę, osoba z którą rozmawiałem dała mi do telefonu ,,panią doktor prowadzącą”, od której też niczego się nie dowiedziałem. Za to w tle było słychać dobrze bawiący się personel – pisze syn poszkodowanej kobiety.

Dodatkowym problem okazał się pozytywny wynik testu na obecność koronawirusa u poszkodowanej kobiety. Test wykonano w brzeskim szpitalu w momencie przyjęcia kobiety na SOR. Z tego powodu kwarantanną została objęta najbliższa rodzina kobiety.

– Po krótkiej wiązance ode mnie co myślę na ich temat po jakiś 20 minutach zjawiła się pielęgniarka. Poprosiła o dane kontaktowe do mnie oraz oznajmiła mi że moja mama ma koronawirusa. Wczoraj trafiła tam z powodu wypadku, dziś dodana bezpodstawnie do statystyki osób zarażonych. Wracając (bez mamy) ze szpitala dostałem telefon z sanepidu, że nasza rodzina ma być na kwarantannie. Do tej pory żadnego kontaktu z mamą nie ma, żadnej informacji na temat jej stanu też nie – czytamy dalej.

W związku z tym mężczyzna zwrócił uwagę na istotny problem – a mianowicie objęcie kwarantanną wszystkich osób, które miały kontakt z jego mamą od momentu gdy została poszkodowana w wypadku. Czy oprócz rodziny na kwarantannę zostanie skierowany również personel szpitala, ratownicy, policjanci? Tego typu sytuacja mogłaby w znaczący sposób na kilka dni sparaliżować funkcjonowanie szpitala w Brzesku. Takie przypadki miały już miejsce np. w marcu i kwietniu. Jednak czy znajda się „chętni” do odbycia 10 dniowej kwarantanny? Wg  informacji jakie co jakiś czas do nas docierają – w przypadku podejrzenia zakażenia część personelu nie przyznaje się że miała jakikolwiek kontakt z osobami zakażonymi… Czy jest to właściwe i odpowiedzialne zachowanie?

– Na koniec chce jeszcze dodać, że jeżeli dostanę kwarantannę na dwa tygodnie to będę walczył o to, żeby wszyscy pracownicy wczorajszej i dzisiejszej zmiany na SORze tak samo zostali nią objęci, jak i dwóch policjantów którzy stali ze mną przy mamie z 20 cm od niej (na pewno każda z tych osób miała kontakt z innymi i mogła zarazić się tym ,,śmiertelnym” wirusem). Dodam, że trzeba zamknąć połowę mieszkańców Brzeska, bo wczoraj chodziłem po całym mieście – podsumowuje bardzo dosadnie syn poszkodowanej kobiety.

Jaki będzie dalszy tok sprawy? Okaże się już w najbliższych dniach. Dzisiejszy wpis udostępniło do tej pory 3 tysiące osób, a gorzkich komentarzy nie brakuje.

Zaledwie tydzień temu źródłem zbędnych emocji była ankieta „covidowa” dla pacjentów w brzeskiego szpitala.  Wspomniana ankieta nie jest stosowana tylko w Brzesku, ale i w wielu innych placówkach opieki zdrowotnej w Polsce – gdzie również powoduje szereg nieporozumień. Jak wyjaśniła Monika Mikołajek-Burek rzecznik prasowy SP ZOZ w Brzesku niefortunny tytuł ankiety, rzeczywiście sugeruje, iż każda wypełniająca ankietę osoba zgłasza się z podejrzeniem zakażenia koronawirusem, co oczywiście nie jest prawdą. Jednak jak tłumaczy – tytuł ten został narzucony w poleceniu Wojewody (wydanym w kwietniu 2020 r.), a szpital nie ma kompetencji, aby dokument ten zmieniać, musząc jednocześnie stosować się do obowiązujących wymogów prawnych. W naszej opinii warto, by odpowiednia sygnały o napotkanych trudnościach trafiały do osób stanowiących prawo (w tym przypadku prosta informacja o konieczności zmiany nagłówka w ankiecie). Niestety straty wizerunkowe związane z nieszczęsnym tytułem ankiety triażowej, są trudne do oszacowania. Wspomniany wpis w ciągu tygodnia udostępniło blisko 6,5 tysiąca osób z całej Polski, a 1,3 tysiąca komentarzy obrazuje zarówno fatalny stan podstawowej wiedzy medycznej, jak i psychozę jaka panuje wśród części społeczeństwa.

 

O niedzielnym wypadku na obwodnicy Brzeska pisaliśmy w artykule:

Brzesko / Potrącona kobieta na przejściu dla pieszych / 27 wrzesnia 2020 r. <==

IB / Spotted Brzesko

#Spotter:
„Wczoraj w Brzesku na ul. Mickiewicza moja mama wracając z pracy została potrącona na przejściu dla pieszych….

Opublikowany przez Spotted: Brzesko Poniedziałek, 28 września 2020

Pokaż więcej

Podobne artykuły

2 Comments

  1. To co wyprawia niektóry personel w Brzeskim szpitalu to się w głowie nie mieści. To już trwa parę lat i nikt z tym nic nie robi. Święte krowy rozpanoszyły się w Brzeskim szpitalu i z pogardą traktują ludzi. Wiem co piszę przypadków było wiele a raz nawet miałem sprawę oddać do prokuratury ale się powstrzymałem.

    1. Nie twierdzę że wszyscy. Pracuje tam wiele osób którzy nie minęli się z powołaniem i traktują ludzi ok. Ale każdy kto chociaż raz był w Brzeskim szpitalu wie o czym piszę.

Back to top button
Rozmiar czcionki
Włącz kontrast