ADV
Religia
Trending

Wprowadzenie relikwii św. Andrzeja Boboli do sanktuarium św. Jakuba w Brzesku

W dzień fatimski do sanktuarium św. Jakuba w Brzesku zostały wprowadzone relikwie patrona Polski. Uroczystości przewodniczył świadek jego objawień ze Strachociny.

Galeria zdjęć / Tarnowski Gość Niedzielny <==

W dzień fatimski, 13 lipca, do sanktuarium św. Jakuba w Brzesku zostały wprowadzone relikwie św. Andrzeja Boboli – jak podkreślał kustosz sanktuarium ks. Józef Drabik – oczekiwanego w tym mieście wielkiego czciciela Maryi, autora słów Ślubów lwowskich króla Jana Kazimierza, który od tej pory stanie się w Brzesku orędownikiem modlitw za ojczyznę.

– Do tego dnia nasza wspólnota przygotowywała się poprzez 9-dniową nowennę. W poniedziałek w narodowym sanktuarium św. Andrzeja Boboli w Warszawie w odpowiedzi na naszą prośbę zostały nam przekazane jego relikwie – tłumaczy ks. Józef Drabik, który je przywiózł do Brzeska wraz z prezes Rycerstwa Niepokalanej, dwoma przedstawicielami Męskiego Różańca oraz klerykiem Mikołajem.

W czasie uroczystego wprowadzenia ich do sanktuarium św. Jakuba w Brzesku 13 lipca Mszy św. przewodniczył, relikwiarz poświęcił, słowo Boże wygłosił i poprowadził procesję fatimską niezwykły świadek objawień św. Andrzej Boboli ks. Józef Niżnik ze Strachociny. Mówił o roli Maryi w świecie i dla naszego narodu, ale i o tym, jak się dzisiaj z Nią walczy, jak mocno uaktywnił się w antymaryjny ruch.

Mieszkańców Brzeska przekonywał, że to właśnie Maryja przysyła im św. Andrzeja Bobolę.

– Przychodzi on tutaj z bardzo ważną misją i zadaniem. Maryja go do was posyła, do Brzeska, do tej małopolskiej ziemi, aby także tutaj mogły się dziać wielkie rzeczy, które mają miejsce tam, gdzie ludzie czczą św. Andrzeja Bobolę, tam, gdzie są jego relikwie – mówił ks. Józef Niżnik.

Tłumaczył, że kiedy w 1920 roku Polska była w niebezpieczeństwie, a w obliczu tego zagrożenia nikt nie chciał narodowi polskiemu pomóc, biskupi polscy zgromadzili się na Jasnej Górze, aby polecić nasz kraj Sercu Bożemu i Niepokalanemu Sercu Maryi. Wyjeżdżając z Jasnej Góry, w diecezjach polecili ludziom modlić się o uratowanie Polski za przyczyną św. Andrzeja Boboli.

– Tam w domu Matki Bożej zrodziła się ta myśl – podkreślał.

Ks. Józef Niżnik przypomniał także, że kiedy miasto Pińsk było zagrożone, to wtedy sam Andrzej Bobola się tam objawił. Zapomniany przez wszystkich, bo słuch o nim zaginął także w zakonie, zapowiedział, że jeśli poszukają jego trumny i oddzielą ją od innych, on uratuje miasto przed Szwedami.

– Ludzie byli w niebezpieczeństwie, więc w tym lęku i strachu posłuchali go. Po trzech dniach szukania, znaleźli jego trumnę i ciało, a kiedy zrobili, co chciał, Szwedzi nie weszli do miasta. To właśnie ten fakt zainspirował w 1920 roku biskupów do pobudzenia wiernych do modlitwy za jego wstawiennictwem – przekonywał.

Zauważył też, że Andrzej Bobola szczególnie aktywny jest wtedy, kiedy coś zagraża Polsce. Mówił o tym już w 2021 roku podczas referatu, jaki wygłosił wówczas z Lublinie.

– Kto wtedy myślał, że Rosja z taką agresją napadnie na Ukrainę, a dzisiaj nie brak gróźb też przeciwko Polsce – zauważył. – Wydaje się wam, że nic się wam tutaj nie stanie? Bobola nie na darmo przychodzi z nieba – dodał.

Opowiadał o tym, jak do niego przychodzi św. Andrzej Bobola, najpierw w latach 80., z najważniejszym swoim przesłaniem z 1987 roku, na dwa lata przed zakończeniem komunizmu w Polsce, ale też aktywny w Strachocinie jest teraz, od 2020 roku.

– Najpierw w marcu wyjaśnił, że powinien być patronem Polski, bo opiekę nad nią zlecił mu sam Bóg. Dosłownie powiedział, że „świętych Wojciecha i Stanisława wybrali sobie ludzie na patronów, a mnie Bóg zlecił opiekę nad Polską, ale wszyscy jesteśmy potrzebni ojczyźnie” – relacjonował ks. Niżnik, mówiąc, że Bobola zjawił się też i ponownie, aby powiedzieć Polakom, by czcili Maryję jako Królową i Panią, a nie jako patronkę.

– Dlaczego Bobola mówi o Maryi? Ponieważ historia naszego narodu pokazuje, że ilekroć postawiliśmy na Maryję, nigdy źle na tym nie wychodziliśmy – przypominał ks. Niżnik, opowiadając o tym, że w Strachocinie powstaje Dom Maryi Królowej i Pani na wyraźne życzenie św. Andrzeja.

Przekonywał, że i Maryja posyła Bobolę do Brzeska, bo dzisiaj Polska bardzo potrzebuje pomocy z nieba.

– Jeżeli będziecie czcili go tutaj, doświadczycie błogosławieństwa Bożego, bo on jest wielkim orędownikiem. Z nim możemy wypraszać u Boga wielkich rzeczy dla Polski i każdy dla siebie – dodał.

Ks. Niżnik podarował też kustoszowi Jakubowego sanktuarium w Brzesku patriotyczny różaniec ze Strachociny. Mówił o związkach Strachociny z tym miastem, o tym, że mama jednej sióstr, która wstąpiła do zakonu w Strachocinie, pochodzi z Brzeska, ale też, że ma tutaj także parafian. Pamiętał o jednej z rodzin ze Strachociny, która przeprowadziła się do Brzeska.

BEATA MALEC-SUWARA /FOTO GOŚĆ

blank

Podobne artykuły

Back to top button