Sport

Słabsza druga połowa zdecydowała o porażce tarnowian z Torus Wybrzeżem Gdańsk

Ważny ze względu na układ tabeli po rundzie zasadniczej mecz Grupy Azoty Tarnów z Torus Wybrzeżem Gdańsk zakończył się zwycięstwem przyjezdnych z północy Polski. Gospodarze lepiej zagrali w pierwszej połowie, po której mieli dwie bramki przewagi. Słabsza postawa defensywy po przerwie spowodowała, że to jednak rywale dopisali do swojego konta trzy punkty.

Gospodarze dobrze rozpoczęli piątkowy mecz. Najpierw przy sygnalizacji gry pasywnej drogę do siatki rywali znalazł Rennosuke Tokuda, a następnie Edgar Landim wykorzystał rzut karny i było 2-0 dla Grupy Azoty. Początkowo dobrze spisywała się również obrona, która nie dopuszczała gdańszczan do łatwych sytuacji strzeleckich. Przez dłuższy czas utrzymywało się dwubramkowe prowadzenie tarnowian, jednak trafienie w 14. minucie Kamil Pedryca sprawiło, że na tablicy pojawił się wynik 8-5. Zawodnicy z północy Polski wykorzystali karę Paulo Grozdka i w 22. minucie przegrywali tylko 10-11. Po kontrze wykończonej przez Mateusza Wojdana, na pięć minut przed przerwą przewaga gospodarzy znowu wzrosła do trzech goli (15-12). Z biegiem czasu mecz się otworzył i obie drużyny seryjnie notowały skuteczne akcje ofensywne. Świetna interwencja Grzegorza Barnasia pozwoliła graczom Marcina Markuszewskiego zejść na przerwę przy wyniku 17-15.

Goście na drugą odsłonę wyszli mocno zdeterminowani. Zawodnicy Marcina Markuszewskiego musieli sobie radzić ze znacznie twardszą obroną rywali. Odpowiedzią na taką grę były piekielnie mocne rzuty Nikoli Kedżo z dystansu. Gdańszczanie w 40. minucie mogli doprowadzić do wyrównania, ale świeżo wpuszczony do bramki Dawid Ciochoń obronił rzut karny. Trafienie Kamila Adamczyka sprawiło już jednak, że wynik brzmiał 21-21. Po chwili ten sam zawodnik wyprowadził swoich kolegów na pierwsze prowadzenie w spotkaniu. Okres słabszej gry miejscowych przerwał trafieniem z koła Kamil Pedryc, przy sygnalizacji gry pasywnej. Tarnowianie dołożyli skuteczną akcję w obronie i bramkę Łukasza Kużdeby po kontrataku. W 48. minucie mecz wrócił do stanu równowagi (26-26). Dwa kolejne trafienia były autorstwa graczy Torus Wybrzeża, dlatego na osiem i pół minuty przed końcem zawodów to oni prowadzili 28-26. Bardzo ciężko szło szczypiornistom spod góry św. Marcina zatrzymywanie kołowego rywali Pawła Salacza. Na trzy i pół minuty przed końcową syreną gdańszczanie mieli już bezpieczny zapas czterech goli. Gospodarzom udało się tylko minimalnie zmniejszyć straty.

– Zespół z Gdańska był dzisiaj zespołem skuteczniejszym i przede wszystkim dojrzalszym. Nam tej dojrzałości zabrakło szczególnie w drugiej połowie. Od początku roku kalendarzowego byłem bardzo zadowolony z mocnej poprawy naszej obrony, ale dzisiaj ten element zaszwankował. Spotkanie przegraliśmy przede wszystkim w tym elemencie. To co robiliśmy w defensywie podczas drugiej połowy woła o pomstę do nieba. W ten sposób bardzo ciężko wygrywać mecze – powiedział Marcin Markuszewski, trener Grupy Azoty Tarnów.

– W kulminacyjnym momencie meczu drużyna z Gdańska zaskoczyła nas grą 7 na 6. Nie mogliśmy sobie poradzić z Pawłem Salaczem. Do tego parę bramek Kamila Adamczyka, gdzie nie było dojścia z naszej strony. 34 stracone bramki u siebie, to zdecydowanie za dużo. Mam nadzieję, że to się poprawi i zaczniemy zdobywać punkty – dodał Wojciech Dadej, środkowy rozgrywający Grupy Azoty Tarnów.

Grupa Azoty Tarnów – Torus Wybrzeże Gdańsk 31-34 (17-15)

Grupa Azoty: Barnaś, Ciochoń – Landim, Kedzo, Tokuda, Sanek, Kowalik, Grozdek, Dadej, Lazarowicz, Kużdeba, Wojdan, Grabowski, Pedryc, Tarcijonas, Yoshida

Kary: Grozdek, Wojdan
Trener: Marcin Markuszewski

Torus Wybrzeże: Chmieliński, Kiepulski – Sulej, Moryń, Komarzewski, Adamczyk, Gądek, Gajek, Bednarek, Frańczak, Pieczonka, Oliveira, Papaj, Prymlewicz, Janikowski, Salacz

Kary: Janikowski 4 minuty, Gajek, Frańczak, Sulej
Trener: Krzysztof Kisiel

(at)

Fot. Archiwum IB / Maciej Mazur

Tagi
Pokaż więcej

Podobne artykuły

Back to top button
Rozmiar czcionki
Włącz kontrast
Close